Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Alchemik druidowi bratem

<< < (90/119) > >>

Rodred:
// Cóż ja się nie pogubiłem ani razu. Las jest bardzo marnym miejscem do rozchodzenia się dźwięku, a od domku Shani byłeś daleko. Wyruszyłeś o 24 a zacząłeś krzyczeć o 2. Więc byłeś od niego co najmniej 2 godziny marszu. Również na koniach wracaliście tam długo. Nie byłeś pewny? Mogłeś zapytać.
// Nie nie. Ty po prostu myślisz, że jak dwa razy spotkasz kobietę i będziesz zgrywał romantyka to będzie twoja na zawsze. Nie pomyślałeś, że kobietę wychowaną na ulicy takie bzdety nie ruszają? To była moja ostatnia podpowiedź. Może być twoja. Mam ku temu całą doktrynę przygotowaną.
// A i graj a nie komentuj cały czas bo się klimat sypie.

Po chwili się ogarnąłeś. Gdy podniosłeś wzrok zobaczyłeś, że jest wieczór. Przy tobie stoi Shani i to ona cię tym liściem okryła. Teraz pomogła Ci wstać. Widzisz, że w domku nikogo nie ma a poniżej słychać śmiechy i zabawę. Shani złapała cię za głowę, zaglądnęła ci w oko, sprawdziła, zęby i podniebienie, po czym powiedziała.
- Obyło się bez komplikacji. Dołączysz tam u nas na dole czy chcesz mieć chwilę by się ogarnąć?  I znowu ten jej miły powalający uśmiech.

Mourtun:
//A co bylo przy strumyku? Poszedlem sie rozejrzec, kobieta mnie przegonila, wrocilem sie i zamiast trafic spowrotem do kompieliska to dotarlem cholera wie gdzie...
//I tak powinna to ogarnac kobieta. Ty chyba nie rozumiesz ze kobiety maja inna psychike niz my i niz ci sie wydaje... "Kobieta z ulicy"- typol jej uratowal zycie to zycie o ktore ona tak walczy i ma go za to w dupie? :o WTF?
//Szkoda zebym sie produkowal i tlumaczyl, widze ze sie nie dogadamy...  ;[

Niziolek lekko sie zachwial na boki po czym rzucil sie driadzie w objecia tulac ja. - Shani! Jak super znow cie widziec! Nie wiesz jak sie ciesze. - mowil rozweselony ze znow jest zywy. Po chwili spowaznial. - Co ze mna? Z moim cialem? I tak ide z toba do nich. - rozejrzal sie po swym ciele lustrujac czy wszystko jest na swoim miejscu i czy ma ekwipunek.

[member=25911]Evening Antarii[/member] - oblukasz kilka ostatnisz stron z watkiem riny? Bo ja nie wierze ze elfka moze byc tak niewdzieczna ;) A mowie o tobie bo jestes ogarnieta kobieta ;)

Rodred:
//ONA NIE MA CIÊ W DUPIE!! ILE RAZY MAM CI TO POWTÓRZYÆ?! Przy strumyku ty się pogubiłeś nie ja -_- . I nie narzekaj na to bo sam się wpakowałeś w ten wątek już w karczmie. Mogłeś się spodziewać, że będzie mi ciężko ją odegrać, ale nie ty swoje i brniesz w ten wątek zamiast się zająć głównym zadaniem, które zaprzepaściłeś już dwa tygodnie temu -_- .

Diada delikatnie cię od siebie odsunęła.
- Fuj. Jesteś mokry i klejący.  Powiedziała z obrzydzeniem.
- Może pójdź się najpierw obmyj.  Uśmiechnęła się i troszkę nerwowo zaśmiała.
- Też się cieszę, że jesteś cały. Wiedziałam, że drzewu uda się ciebie zrosnąć jak cię przetnę w pół.  I już normalny uśmiech.
- Jak się prześpisz to już będziesz w pełni sprawny. Choć zaprowadzę cię nad strumień.  Powiedziała lekko otrzepując się z tego co zostawiłeś na jej sukni.
Ah zapomniałem dodać, że oczywiście jesteś nagi.

Mourtun:
- Gdzie moje ubrania? Nie fajnie bedzie tak paradowac na golo. - mowil zniesmaczony. Ruszyl za driada. - Umyje sie i ruszam do druidow. Nie ma czasu spac, stracilem juz dwa tygodnie. po chwili. - Co zrobilas? Przecielas mnie w pol? - zrobil wielkie oczy  <huh>

Rodred:
- Mnie to nie przeszkadza, że chodzisz nago.  Wzruszyła ramionami i się uśmiechnęła.
- Jak nie żyłeś, drzewa przyniosły wieść. Wojna zakończona. Gobliny wygrały zalewając druidów swoją ilością. Niemal wszyscy zginęli. Dobrze, że gobliny wygrały, ale szkoda, że tyle istot straciło, życie. Można to było załatwić pokojowo.  Powiedziała z dużym smutkiem.
- Tak przecięłam cię w pasie, żeby naprawić uszkodzony kręgosłup. A ty myślisz, że jak miałam to zrobić?  Powiedziała podpierając boki.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej