Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Alchemik druidowi bratem
Mourtun:
- Gdybym kurwa nie siedzial 2 tygodnie w drzewie to by sie to wszystko tak nie potoczylo. - rzekl wsciekle. - Dawaj mi moje rzeczy i wynosze sie stad. Nie bede tu tkwil wiecej. Odszukam ostatkiem sil chociaz by ostatniego z tych druidow i zapewnie mu pomoc. Naprawie to co zjebalem uganiajac sie za toba i elfka ktora ma mnie w dupie. - rzekl podenerwowany. - Milej zabawy zycze!
Rodred:
Cofnęła się o krok i podniosła ręce w obronny geście.
- Rzeczy masz w środku. Wskazała palcem.
- Nie sądzę, żebyś miał jeszcze kogo ratować. Powiedziała i smutna ruszyła na duł do reszty towarzystwa.
Mourtun:
Wszedł do środka i ubrał się, załozyl też ekwipunek. Po tym wyszedł i kierował się do wyjścia z tego miejsca.
Rodred:
Czyli zszedł na dół.
Zobaczyłeś, że całe towarzystwo siedzi wokół ogniska śmiejąc się i pijąc jakiś trunek z rogów. Wódz cię spostrzegł. Pozdrowił cię niemym toastem i uśmiechem oraz zaprosił gestem na miejsce obok siebie.
Mourtun:
Podszedl w strone wodze i rzucil oschle. - Nikolaju! Nie zostane tutaj dluzej! Przez uganianie sie za twoja corka ktora jak sie okazalo ma mnie w glebokim powazaniu zaprzepascilem cala misje z ktora wyslano mnie do tego lasu. Mianowicie, druidzi nie zyja. Gobliny ich wymordowaly. Odnajde chociazby ostatniego z nich i zaprowadze pokoj aby sie to wiecej nie powtorzylo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej