Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Canis:
- Panie Szeklanie, witamy na pokładzie, Panie Creed również. Pan Melkior, witam pana na pokładzie, natomiast 8 pana najemników na pokład wejść może wyłącznie pod pewnymi warunkami. Pierwszy jest taki, że zajmą się obsługa okrętu zdejmując to z barków części innych załogantów, druga sprawa, że nie napaskudzą nigdzie na okręcie, nie wyżrą nam wszystkich zapasów żywności i zostaną wraz ze mną do pilnowania okrętu gdy dopłyniemy. Mój Pan tak nakazał dla wszystkich najemników, jacy przyjdą na pokład, a na dodatek kazał zastrzec, ze nie zawaha się, tu cytuję "skazać na opuszczenie pokładu podczas żeglugi każdego, kto mu pobrudzi, zasyfi w jakiejkolwiek formie, zadrapie, lub poczyni jakiekolwiek szkody" na statku. Uznał, że nie skaże nikogo na śmierć, tylko na kąpiel w bezkresnych wodach oceanów. Jeżeli akceptujecie te warunki, proszę wchodzić.
Creed Canue:
-A czy mam jakąś konkretną funkcję pełnić na tym statku czy nie muszę?
Canis:
- Funkcje zostaną przydzielone, gdy przyjdzie kapitan. Na razie nie jestem w stanie nic powiedzieć. - Powiedział patrząc po swoim pergaminie. - Kapitan powinien niedługo być, coś musiało go zatrzymać pilnego.
Creed Canue:
-A więc dobrze.- Creed poszedł popatrzyć przez burtę na morze, a potem wrócił i usiadł na ławce obok szeklana:
-O szeklan, ty też wybierasz się z Salazarem na podróż tym statkiem?
DarkModders:
Jaszczur oparł sie i popatrzył sie na Creeda. Potem jednak wbił swój wzrok w morskie fale.
- Ta, trzeba sprawdzić sie na innym lądzie. Zuesh to za mało. - powiedział do ciebie. Zdjął hełm z głowy i położył obok na ławce. Było gorąco, i dobrze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej