Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kojący dotyk Enart. Odkrywanie tajemnicy archipelagu Chatal.
Nawaar:
A, więc to wulkany wybiły wszystkich jaszczuroludzi, którzy przebywali tutaj w określonych odstępach czasu. Tak sobie pomyślał słuchając odpowiedzi na swoje pytanie, ale skoro wulkany wybuchały w określonych latach, to co jeśli teraz wypada kolejna rocznica wybuchu? Może okazać się, że ledwo co dopłyną a zostaną zmieceni z powierzchni ziemi.
- Mam jeszcze jedno pytanie czy istnieje szansa, że któryś z tych trzech aktywnych wulkanów wybuchnie, kiedy dotrzemy na stały ląd? Innymi słowy na jaką następną datę przypada kolejny wybuch, o ile takie coś jest w ogóle możliwe, by oszacować. Co do zastania tam żywych organizmów nie miał pytań, bo jednak spodziewał się czegoś wśród puszcz i lasów a niżeli głuchej ciszy, ale same ruiny i zachowane miasta były warte odwiedzenia i przeczesania. Pewnie teraz nie usłyszy odpowiedzi gdyż jeden z orków zauważył okręty być może wrogie, ale dhampir zachował zimną krew i momentalnie wyciągnął łuk z sajdaka oraz poszedł w kierunku burty sprawdzić, co płynie w naszą stronę.
Canis:
- CO?!
Mówił z niedowierzaniem. Poszedł do kajuty po lunetę i tak szybko jak poszedł tak wrócił. Stojąc na mostku rozłożył ją i sięgnął okiem w dal.
- Dwa statki, pirackie fregaty. Czaszka i dwa piszczele... Za godzinę się spotkamy. - Powiedział i spojrzał dookoła po sobie i wszystkich.
- Orkowie pod pokład do obsługi dział 4 z jednej 4 z drugiej. Wszyscy pozostali na pokład wyjąć swoje bronie i położyć w widocznych i dostępnych dla siebie miejscach. ÂŚciągnąć flagi do połowy i wciągnąć białą na szczyt. Zwinąć żagle. Darius idź po szlachciankę Anette i 2 członków jej drużyny, mają wyjść na pokład! Zaraz będziemy tańczyć.
Darius ruszył ze schodów i pobiegł an górę do kajut. zapukał do drzwi kajuty pierwszego oficera, gdzie przesiadywały 3 osoby.
- Pani, musimy wyjść na pokład, będziemy atakowani przez dwie pirackie fregaty.
Dael:
-Kapitanie, nie potrzebujesz przypadkiem strzelca na bocianim gnieździe ? Sprzątnięcie sternika w odpowiednim momencie może zadecydować o losie bitwy
Zawołałem do Kapitania
Anette Du'Monteau:
-Szlag by to. ÂŁapcie za broń jaką macie chłopcy. Trzeba wybronić tą łajbę. Anette chwyciła kuszę którą wcześniej odłożyła. Nie miała ona wielkiego zasięgu ale i tak mogła się przydać. Potem wybiegła na pokład statku.
TheMo:
Została godzina. Tymczasem kapitan wydał jednocześnie rozkazy do poddania się i kazał załadować działa. Themo zdjał z pleców kuszę i zaczął ją ładować.
-Kapitanie, może zdradzisz nieco planu? Mamy ich zwabić w zasadzkę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej