Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dal'Sharum

<< < (2/3) > >>

Abban Haman:
Abban odwzajemnił się Maurenowi podobnym uśmiechem. Pełnym kupieckiego wyrachowania i cwaniactwa.
- Dlatego, że ich praca dobrze wpływa na interesy. - odpowiedział tajemniczo.

Samir:
Mauren powoli wypuścił dym z płuc, jednak zachowując choć cząstkę dobrych manier nie wydmuchał go kupcowi w twarz, a jedynie gdzieś obok. Samir był człowiekiem bezpośrednim, ale nie prostakiem.
- No dobra, to ja będę leciał, spróbuję ogarnąć tego twojego wojownika - zabójca zgasił skręt i pożegnał się z kupcem, wychodząc na ulicę. Nie dysponując wierzchowcem, ruszył po prostu przed siebie, idąc w stronę traktu prowadzącego w góry.

Abban Haman:
Daleka droga czekała Maurena, aby dotrzeć do dystryktu Gowen musiałby przejść po skosie niemal całe Valfden. A i na trakcie czychało wiele niebezpieczeństw. Dobrze zorientowany w terenie Samir szybko dotarł na trakt prowadzący najpierw z Atusel do Hrabstwa Maer, skąd mógł już ruszyć spokojnie w kierunku górskich terenów. Podróż przebiegała nadzwyczaj spokojnie, śnieg topniał, gdzieniegdzie zostawiając okropne kałuże i uwalniając smród fekaliów pozostawianych przez leśne zwierzęta, pogoda dopisywała, a drapieżników i innych kreatur ani śladu. Samir powoli docierał już do miasteczka Utamin, gdzie mógł zatrzymać się na popas i nocleg lub zwyczajnie, ruszyć dalej w noc.

//Daję Ci wolny wybór, nocujesz w miasteczku, lub idziesz dalej.

Samir:
Znużony już podróżą mauren dotarł do miasteczka, w czasie drogi wielokrotnie wyrzucając sobie, że nie kupił konia. Ale u zabójca wcale nie był najbogatszym obywatelem królestwa, fach mordercy nie był jak dotąd tak intratny jak Samir by tego chciał. Ale nie narzekał, po spędzeniu ponad dekady w więzieniu, jeszcze przed przybyciem na Valfden, potrafił docenić smak wolności i przyjemność płynącą z wędrówki, nawet w tak niesprzyjającej aurze, jaką oferuje przedwiośnie.
Zaraz po przybyciu do miasteczka rozejrzał się w poszukiwaniu gospody. Miał za sobą kawał drogi, przed sobą zapewne jeszcze więcej, a jego celem był łowca demonów. Kogoś takiego nie mógł zlekceważyć, zatem ruszył na poszukiwanie wolnego pokoju albo chociaż miejsca w stajni, by móc należycie wypocząć. Jeśli czegokolwiek nauczył się przez te wszystkie lata to fakt, iż wypoczęty zabójca jest zawsze lepszy od zmęczonego.

Abban Haman:
Nadmorskie miasteczko Utamin leży w gminie o tej samej nazwie w hrabstwie Maer. Położone nad wschodnim wybrzeżem wyspy Valfden jest niewielkim portem i centrum rybackim z okolicy. Wszystkie budynki zostały wymurowane na zboczu wzniesienia, które łagodnie opada ku morzu. Do miasta prowadzi jedna brama z południa, przez którą przejeżdża każdy podróżnik chcący wjechać w obręb miejscowości. W górnej części miasta między wąskimi uliczkami mieszczą się sklepy niektórych bogatszych kupców, parę zamożnych warsztatów, czy najdroższa w mieście karczma "Górna Rybka". Schodząc poziom niżej można odwiedzić ratusz wbudowany w skałę, miejską strażnicę i wszystkie inne budynki miejscowej administracji. Tutaj też, na głównym placu miasta, stoi rzeźba rozłożystego drzewa. Miejscowi twierdzą, że wiąże się z nim jakaś legenda. Schodząc coraz niżej podróżnik odnajduje coraz więcej z miasta portowego. Tanie lokale, magazyny, smród ryb i warsztaty szkutnicze. Nad samym morzem znajduje się marina z podwójnym molem, do którego cumuje zawsze kilka małych jednostek, głównie rybackich.

http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Utamin


Mauren bez problemu dotarł do górnego miasta, gdzie znajdowała się karczma "Górna Rybka". Zerwowano tam najprzedniejsze przysmaki rybne, zapewne z dzisiejszych połowów, koniec końców Utamin mogło się poszczycić przede wszystkim rybołóstwem. Zbliżała się noc, spożycie posiłku i odpoczynek to zestaw konieczny przed dalszą podróżą, zwłaszcza w tak dalekie jak dystrykt Gowen rejony. "Górna Rybka" jak na miasteczko portowe prezentowała się całkiem porządnie. Wewnątrz pachniało mile i wykwintnie: smażonymi rybami, cytryną, mięsem i dużymi pieniędzmi. Można więc powiedzieć, że Samir całkiem nieźle trafił. Za szynkwasem dostrzegł stereotypowego karczmarza, ot zwykły grubas polerujące kufle, zapewne znużony już całym dniem wyczerpującej roboty. Z daleka dało się dostrzec krótko ścięte jasne włosy, małe, świdrujące oczka, a zza fartucha wystawał dość pokaźnych rozmiarów brzuch.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej