Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dal'Sharum

<< < (3/3)

Samir:
Karczma, którą odnalazł mauren okazała się nawet lepsza niż przypuszczał. Spodziewał się raczej zatęchłej speluny, gdzie bywalcy o zakazanych mordach nieustannie prowokowaliby go do bójki. Wnętrze okazało się jednak przyjemne i zachęcające. Samir, nie tracąc swojej naturalnej czujności, podszedł do karczmarza.
- Pozdrowienie, szukam strawy i pokoju na noc.

Abban Haman:
Kolejny klient. ÂŻe też nie można mieć chwili spokoju w ten dzień, zdawał się myśleć karczmarz. Ale żaden pieniądz w tych czasach nie śmierdział, więc zająć się należało, jak każdym. Tym razem jego gościem był dość postawny Mauren, jak widać bardzo bezpośredni. Nie przypomniał sobie, żeby kiedykolwiek spotkał kogoś takiego w miasteczku. A jako karczmarz znał przecież wszystkich.
- Witajcie w naszym skromnym przybytku! A jadła to ci dostatek u nas, a co do pokoi, akurat został mi ostatni. Na co byście mieli ochotę przybyszu? Bom nie widział Cię w Utamin wcześniej.

Samir:
- Coś prostego i ciepłego, jestem w podróży i chcę po prostu napełnić żołądek - Samir mówił może nie z wysiłkiem, ale w pewien sposób zmuszał się nawet do tak prostej konwersacji z karczmarzem. Nie przepadał za ludźmi, był odludkiem, co nie sprzyjało znajdowaniu przyjaciół, nie żeby mauren nadał sobie akurat taki cel w życiu - Pokój wezmę.


Zirytowany brakiem odpowiedzi mauren jednym ruchem rzucił się na karczmarza, złapał go za szmaty i przeciągnął przez kontuar, ciskając na ziemię. Gdy człowiek padł, Samir ściągnął kuszę z ramienia i zamachnął się, uderzając kolbą prosto w nalaną mordę oberżysty. Twarde drewno huknęło idealnie w szczękę, gruchocząc zęby i miażdżąc wargi. Mauren warknął głucho i uderzył jeszcze kilka razy, metodycznie miażdżąc czaszkę. Po chwili wstał, spojrzał na oblepioną materią mózgu broń i wyszedł, szczerząc zęby w uśmiechu.

//www.youtube.com/watch?v=mSaTwMiZ6l4
//Zalecam odtworzenie filmu po przeczytaniu posta


Wychodząc, mauren zatrzasnął drzwi, jednocześnie wsuwając do zamka wyciągnięte wcześniej wytrychy i zręcznie uruchomił mechanizm, zamykając drzwi karczmy. Unikając ewentualnej pogoni, mauren szybko przeszedł na tył zabudowań, idąc blisko ścian, by nie rzucać się w oczy. Podejrzewał, że morderstwo karczmarza nie przysporzyło mu popularności wśród lokalnej społeczności, ale idąc na fali swojego uczynku zaszedł w końcu dokładnie na przeciwną od wejścia stronę i z kieszonki wyjął runę. Widząc różne drewniane elementy budynku Samir długo się nie wahał i wyciągnął przed siebie ręce, jednocześnie szepcząc inkantację.
- Heshar! - runa ożyła, wyzwalając ognisty podmuch. Płomienie runęły prosto na zabudowania, szybko ogarniając ogniem co bardziej łatwopalne elementy. Mauren uśmiechnął się jeszcze szerzej i skierował się w stronę wyjścia z miasteczka.

Samir:
Wkurwiony mauren wrócił do domu.

//Nie wiem jaka jest procedura w takim przypadku, nie zamierzam dłużej czekać na prowadzącego, który nie odpisuje od prawie 3 tygodni.

Abban Haman:
WYPRAWA ZAKOÑCZONA NIEPOWODZENIEM!!!
Samir miał wyruszyć i odszukać łowcę demonów, aby przekonać go by powrócił do swojej profesji. Niestety znudzony brakiem reakcji ze strony osób postronnych powrócił do domu.

//Ze swojej strony przepraszam za brak aktywności, postaram się to nadrobić obecnie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej