Tereny Valfden > Dział Wypraw

Szósty brat

<< < (10/18) > >>

Ibnnin:
Znów dostrzegłaś ten tajemniczy błysk w oku, który już dwukrotnie nawiedził Cię u staruszka z podróży do Darm. Przez ułamek sekundy czułaś, że chce coś powiedzieć, ponieważ usta delikatnie mu się otworzyły, ale w końcu zaprzestał tej czynności i odezwał się spokojnym głosem:
- Szósty Brat... Słyszałem to gdzieś, dawno temu, za młodu. Podobno był to najlepszy ze złodziei chodzacy po tym świecie, zgromadził wielkie bogactwa i takie tam. Ale to tylko legenda.. Przynajmniej tak mówią.

Armin:
Armin zmarszczyła brwi i popatrzyła na karmarza niepewnym wzrokiem.
- Tylko legenda... - powiedziała po cichu. Czarnoskóra miała istny mętlik w głowie. Przecież miałam znaleźć tego mężczyznę, a on nagle jest legendą? Coś mi tutaj nie pasuje. Staruszek coś ukrywa. Kobieta wypiła kilka łyków piwa i zjadła jeszcze duże kawałki kurczaka. Maurenka ponownie rozejrzała się po karczmie. Coś jej umyka, ale nie wie co. Postanowiła dokładniej przyjrzeć się wszystkim ludziom w budynku.

Ibnnin:
Jak już wcześniej zauważono, siedziało tu wielu staruszków, choć od paru minut i młodzieńcy się zjawili, którzy - o dziwo! - istnieli. Część z nich była potężnie zbudowana, potężnie wyposażona i potężnie naburmuszona. Siedzieli w kącie, szeptali między sobą, spoglądali raz za razem na barmana - który nic sobie z tego nie robiąc - uśmiechał się życzliwie do każdego napotkanego spojrzenia.

Armin:
Czarnoskóra nie spostrzgła nic ciekawego. Tylko ludzi, którzy rozmawiali ze sobą. I jak ona ma znaleźć tego Szóstego brata? Maurenka dokończyła posiłek i wypiła piwo. Ponownie skierowała się do starszego mężczyzny.
- Widziałam mężczyznę, który wygląda dokładnie tak jak pan. On podwiózł mnie tutaj. Czy ma pan braci? -spytała się karczmarza. Może wszystko jej się ułoży w logiczną całość?

Ibnnin:
- Miałem... Czterech - odparł krótko. I znów ten tajemniczy błysk w oku. Coś nie grało. - Wszyscy nie żyją.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej