Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba cienia: Rodred
Borgmir:
- Jak to zrobiłeś?!
Mortis:
Słońce jeszcze przez chwilkę oświetlało nieboskłon, by nagle zniknąć ustępując nocy. Cykl dnia i nocy jest w tym wymiarze wyjątkowo szybki i chaotyczny. Rodred widział jak Borgmir zaczyna się nerwowo rozglądać i łypać przestraszonym wzrokiem. Nie dawało mu to spokoju. Był już tak bliski celu.
Rodred:
- Próbuj siłą woli i mocą, którą masz w sobie! Zawołałem na odchodnym.
- Musze się spieszyć! Zawołałem i ruszyłem biegiem do strażnika łapiąc do rąk obie buławy.
Mortis:
Po zachodzie słońca grunt szybko obrosły fioletowe rośliny przypominające mech. Zdarzały się też znane ci z Marantu zielone odcienie roślinności. Usłyszałeś gwizdy i świsty, zupełnie jakby wiele szybko przemieszczających się obiektów zmierzało w twoją stronę. Biegłeś ile sił w nogach w stronę portalu. Kiedy jego blask rzucił łunę światła rozwiewając mrok spostrzegłeś, że jesteś ścigany przez nieznane ci istoty nocy. Nie mogłeś określić ilości przeciwników, byli oddaleni nie więcej niż 3 metry i cały czas zmniejszali dzielący was dystans.
Rodred:
To mi wygląda na jakieś zjawy. Zauważyłem przestraszony. Pierwszy raz spotykam się z tego typu istotą. Trzymając w prawej ręce żelazną buławę wykonuję pełny młynek gdy tylko wrogowie znaleźli się w jego zasięgu. Oczywiście na chwilę zwolniłem, żeby się nie wywrócić po czym biegnę dalej. Licząc, że strażnik znalazł się w zasięgu głosu, wołam o pomoc. Tylko raz, żeby nie stracić tchu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej