Tereny Valfden > Dział Wypraw

Przymierze (Test współpracy)

<< < (12/21) > >>

Aiden:
//Tak.

Silion aep Mor:
Krasnolud spokojnym krokiem, jakby wracal z pracy zmierzal w strone swojego domu ktory znajdowal sie na koncu ulicy, gdy tam dotarł, otworzyl drzwi i wszedl, pobyl chwile w srodku aby jego zakichani sasiedzi nic nie podejrzewali. Zarzucil swoj kaptur na glowe, zaslaniajac czesciowo oczy. Znalazl w kuchni scierke ktora przewiazal przez usta. Przerzucil peleryne przez ramie na ktorym znajdowalo sie ostrze, po czym wyszedl z domu bocznym wyjsciem. Delikatnym krokiem kierowal sie w strone wlazu.

Armin:
Armin spojrzała w górę i ujrzała ekscentrycznie ubranego mężczyznę. Był on ubrany w ciemny strój, a na głowie leżał pięknie prezentujący się kapelusz. Nie był on pierwszej młodości, ale nie wyglądał na starca. Maurenka skierowała się w stronę jegomościa.
- Herbatka brzmi zachęcająco. - powiedziała do tajemniczego pana. - Zatem niech pan prowadzi. - dodała po chwili uśmiechając się.

Aiden:
//Silion:

//Rozumiem, ze wychodzisz ze swojej posesji, przez że tak powiem swój trawnik, lub swój płot.

Wszyscy sąsiedzi jak jeden mąż z zaciekawieniem patrzyli jak osoba z kierunku posesji Lorda Elekta, jednej  najznamienitszych osób na tej ulicy, a przynajmniej w tym rejonie ulicy, idzie na środek ulicy. Nikt może i nie rozpoznał Siliona, gdyż był zakryty, ale wywołała poruszenie osoba o jego wzroście i posturze, idąca z posesji elekta. W umysłach widzów kłębiło się, Czy to on? A może Jakiś włamywacz? Trzeba poinformować straż, może okradziono lorda elekta? Kto wie...


//Armin:

Stuknął delikatnie laską o posadzkę schodów i podał rękę odzianą w białą rękawiczkę, lekko zakurzoną, przybrudzoną, ale jednak elegancką. Próbował poprowadzić cię od schodów w kierunku wyjścia ze starego miasta.



- Przepraszam, za stan mojego ubrania, jednak od dawna żyję samotnie i nie znajduję czasu na porządki, jestem bardzo zapracowanym skrybą. Czy mogę poznać imię pięknej damy? Chodźmy do mojego domu, w dzielnicy obywateli.

Silion aep Mor:
// Mam pierdyliardy pomyslow w glowie i zawsze jak napisze to niestety nie wychodzi. Nie specialnie umiem sie ukrywac.
Krasnolud nagle odbil w bok, poszedl za swoj dom. Szedl chwile minal kilka opuszczonych chat. Gdy byl prawie ze na skraju kolejnej ulicy w bezpiecznej odleglosci od swego domu, wszedl do pewnej opuszczonej chaty, narozlewal dookolo alkoholu ze swojej magicznej manierki, lal po polkach, podlodze, lozku, po wszystkim,schowal ja . W jednej z szafek znalazl zapalki. Odpalil jedna i rzucil na podloge oblana alkoholem. Podloga zaplonela, krasnolud wyszedl z chaty i schowal sie za nia (czyli nie od strony ulicy). Chata z kazda chwila plonela mocniej i mocniej, ludzie z okolicznych ulic przybiegli ogladac przedstawienie, byli jak w transie. Krasnolud bedac za chata, poszedl wzdluz sciany, pod nastepna chate i wzdluz tej nastepnej. Gdy dotarl na koniec ulicy, wedrujac pomiedzy opuszczonymi chatami dostrzegl wlaz. Podszedl do niego, otworzyl, wszedl do srodka i zasunal wieko.

//To jest jedyna dywersja jakiej nauczyl mnie zef.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej