Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dziękuję Ci - Krew i ÂŁzy
Lucas Paladin:
Lucas usłyszał krzyki kierowane w swoją stronę i spojrzał w górę, bo stamtąd dało się słyszeć dźwięk. Zobaczył Funerisa który machał tam, gdzie rycerz miał iść dalej. Lucas natychmiast więc rozpoczął marsz, sprawdzając pobieżnie, czy ma przy sobie cały swój ekwipunek, po czym przyspieszył kroku. Droga do następnego meandru nie powinna mu zająć więcej niż 10-15 minut. Szedł więc dziarsko, gdyż zdecydowanie pragnął już wrócić do swoich przyjaciół.
Funeris Venatio:
Doszedł. Cały mokry, zziajany, lepiący się, ale z uśmiechem na twarzy. Tak, Lucas doszedł.
Evening Antarii:
-No, Lucas, trochę się ociągałeś- rzekła z uśmiechem do ociekającego wodą mściciela. -Wreszcie jesteśmy razem. Tak mniej więcej - bo co działo się z resztą rycerzy, tego dziewczyna nie wiedziała.
Lucas Paladin:
Istotnie Lucas doszedł. Narrator zapewne uwielbiał żonglować znaczeniem tego słowa, cóż, pozostawmy więc to jego intepretacji. Rycerz rad, że wreszcie znalazł swoich przyjaciół, ucieszył się na słowa Evening:
- ÂŻarcik nadal ostry jak brzytewka, co? - odwzajemnił uśmiech Wieczorkowi i spojrzał na Funerisa, jakby powtarzając pytanie zadane wcześniej przez jego narzeczoną.
Funeris Venatio:
Tyle że Evening nie zadała żadnego pytania. Zadał je za to Funeris.
- Wracamy do domu? Jest kilka spraw, którymi musimy się zająć. Spróbuję skontaktować się z braćmi i siostrami w Niebiańskiej Przystani i dowiedzieć się czegoś więcej. Udaremniliśmy ich plan, ale to tylko jedna cegła w murze.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej