Tereny Valfden > Dział Wypraw
Prawdziwe czy nie? - to się jeszcze okaże
Armin:
Tak jak maurenka przypuszczała. Wywóz mleka. Cóż za fascynujaca historia..
- Chciałam zobaczyć tamte okolice, ponieważ nigdy tu nie byłam. A poza tym słyszałam plotkę, że dzieje sie tam coś niecodziennego. Podobno istota podobna do smoka tam przebywa. - powiedziała Armin patrząc na mężczyznę. Ciekawiło ją jaką reakcję wywoła jej odpowiedź na pytanie woźnicy. Potem zaczęła patrzyłeć na biały śnieg spadający z nieba. ÂŚnieg. Hemis. Jak ja nie lubię tych słów! W ogóle kto wymyślił taką zimną porę roku? Pewnie komuś sie nudziło i pomyślał: O! Niech będzie pora roku, w której cały czas będzie zimno! Jakbym go znalazła, to by trafił do szpitala...
Silion aep Mor:
- Smoki? Phi... Za dużo bajek się nasłuchałaś dziecko. Gdyby smoki tutaj były już dawno byśmy nie żyli. Ale dość gadania jedźmy bo nas tutaj zasypie.
Jechaliście kilka godzin aż w końcu twoim oczom ukazał się las, wielki nieprzemierzony las. Korony drzew uginały się od ciężaru śniegu. Całość wyglądała dosyć ładnie.
- Tak więc tutaj kończy się nasza wspólna podróz. Bywaj maurenko! - rzekł do ciebie woźnica po czym odjechał.
Zostałaś sama na skraju lasu, tym razem droga przez las nie była porośnieta krzakami lecz miała wydeptaną ścieżkę, widać było że ktoś tędy często chodził.
//Jest 14:51, temperatura waha się w przedziale 2-4 stopnie Celsjusza, śnieg nadal pada.
Armin:
- ÂŻegnaj! - zawołała Armin. Spojrzała na las, przed którym stała. Był cały pokryty białym śniegiem. Zobaczyła też ścieżkę przechodzącą przez niego. Maurenka ucieszyła się w duchu, że nie musi znowu karczować krzaków. Ostatnim razem nie polubiła tego i raczej następnym też nie polubiłaby tego. Poprzednio zaatakowały ją wilki, więc teraz postanowiła mieć broń od razu pod ręką. Wyciągnęła sztylet i weszła do lasu. Szła wydeptaną ścieżką patrząc na rośliny pokryte olśniewającobiałym śniegiem. Gdzieniegdzie śnieg skrzypiał pod stopami czarnoskórej.
Silion aep Mor:
Gdy Armin wchodziła coraz głębiej w las, jak poprzednio robiło się ciemno. Drzewa skutecznie zasłaniały niebo. Wokół maurenki było pełno wszelakiej roślinności, różne małe zwierzęta przebiegały jej pod nogami i wogóle las tętnił życiem.
Armin:
Dziewczyna postanowiła nie zwracać już uwagi na roślinność i zwierzęta, które żyły w lesie, tylko skupić się na drodze. Chciała już mieć za sobą tą trasę i być na otwartej przestrzeni. Robiło się coraz ciemniej, a czarnoskóra nie widziała końca swojej wędrówki. Miała oczy dookoła głowy oraz nastawione uszy. Wszystkie jej zmysły zostały wyostrzone. W głowie rodziło się pytanie. Może ten smok to zwykła bujda? Może ten starzec był chory i wymyśił sobie całą tą historię? Może moje starania nie mają żadnego sensu? Eh... Nie mogę tak myśleć. Przynajmniej poznałam miłego karczmarza, Erena i Sorusa. Zawsze miłe wspomnienia. Maurenka uśmiechnęła się lekko i dalej szła coraz ciemniejszym lasem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej