Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tajemniczy list
Armin:
Armin oglądała pierścień z niekłamaną fascynacją. Jak każda kobieta lubiła widok biżuterii, a zwłaszcza złotej. Maurenka złapała się za głowę i musiała pozbierać myśli. Miała listy, pierścień i mapę. No i oczywiście trupa obok swojej chaty. Dziewczyna pochwyciła mapę i rozłożyła ją na stole. Chciała dokładniej przyjrzeć jej się. Nie jestem geografem, ale raczej umiem rozpoznać gdzie leżą góry czy pustynie...
Ukah:
Na mapie było tyle co nic brakowało ponad 70% obszaru. Listy ani trochę nie pomagały. Nagle pierścień Maurenki tak jako i listy zaczęły przysuwac się do mapy. Całość była o tyle mroczna że na dworze ruszył się ostry wiatr i pioruny.
//Jest gdzieś około 23
Armin:
- O żesz kurw... - kobieta nie dokończyła, bo zasłoniła sobie usta ręką. Armin nie mogła uwierzyć w to co widzi. Samo przesuwające się przedmioty w stronę magicznej mapy. Maurenka wiedziała, że nie jest to zwyczajna sytuacja i próbowała jakoś się w niej odnaleźć. Stanęła obok fascynującego zjawiska i czekała na jego finał. Burza i grzmoty nie pomagały czarnoskórej się skoncentrować.
Ukah:
Wszystko ale to wszystko połączyło się w całość, i utworzyło mapę zapisaną ludzką krwią na ludzkiej skórze. A była to mapa Efehidon. I zaznaczonymi trzema "x" miejsca. Jedno niedaleko od rynku. Drugie w dzielnicy szlacheckiej a trzeci był zaznaczony na pałacu. Dosłownie nie obok ale na pałacu.
Armin:
Armin była pełna podziwu dla nowo stworzonej rzeczy. Jednak maurenka była cały czas obrzycona ludzką skórą i krwią. Jak to powstało z listów i pierścienia? Kobieta długo myślała nad tym co ma zrobić z tą całą sprawą. Postanowiła, że sprawdzi co się kryje za znakami 'x'. Ubrała się, wzięła swoje wszystkie bronie i skierowała się w stronę wyjścia. Oczywiście nie zapomniała o mapie, ale bardzo niezręcznie się czuła trzymając ją w rękach. Wyszła na zewnątrz i poczuła 'bicie' deszczu na plecach. Pamiętała, że jedno z zaznaczonych miejsc leżało koło rynku. Skierowała się w tamtą stronę. Szła ciemnymi i mokrymi uliczkami Efehidonu. Grzmoty nie pomagały się jej skoncetrować. Błyskawice co jakiś czas rozświetlały jej mroczną dróżkę. Kiedy doszła do rynku zaczęła szukać miejsca znanego jej z mapy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej