Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wilki na bezdrożach
Hagmar:
- No... dobra. Sam se to dźwigaj dziadu, albo tragarzy najmij. Gdybym nie potrzebował transportu... Hagmar bez ociągania się ruszył ku skrzyniom z ładunkiem, przykucając chwycił pierwszą i zaniósł ją na wóz.
O kurwa... co on tam ma? Powtórzył to samo z resztą i po kilkunastu minutach skrzynie były załadowane.
Gotowe.
Ibnnin:
- No to siadaj chłopcze, ruszamy w stronę stolicy... - machnął do synów, którzy ociągając się, wsiedli na skrzynie. Wóz powoli ruszył przez bramę, potem na szlak do Efehidon. - Co Cię sprowadza do Atusel i w jakiej sprawie do stolicy?
Hagmar:
- Ponoć gdzieś tak w połowie drogi do stolicy szaleje wataha wilków. Raz ją ponoć przegoniono - powiedział sadowiąc się wygodniej na wozie, żałował nie miał płaszcza a robiło się chłodniej. Wszak to już Atunus, ale mimo to nie było aż takich powodów do narzekań. Wielkie Równiny Valfden - jak je nazwał - nawet zimą były stosunkowo ciepłym miejscem. A w okresie Jesieni jedynie deszcz bywał upierdliwy - Szukałem roboty i u Talesisa znalazłem ogłoszenie.
Ibnnin:
No i jak na złość, zaczęło kropić. Pierw drobne krople, które potem przerodziły się w prawdziwe utrapienie.
- Talseis.. Poczciwy z niego chłop, znałem ja Ci go.. Nawet raz dla niego pracowalem. Ale to było przedtem. Sprzed kupiectwa.
Hagmar:
- Ehh, i musiało zacząć lać! Akurat teraz. Jak więc zacząłeś przygodę z handlem?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej