Tereny Valfden > Dział Wypraw

Wilki na bezdrożach

<< < (3/9) > >>

Hagmar:
- No... dobra. Sam se to dźwigaj dziadu, albo tragarzy najmij. Gdybym nie potrzebował transportu... Hagmar bez ociągania się ruszył ku skrzyniom z ładunkiem, przykucając chwycił pierwszą i zaniósł ją na wóz.
O kurwa... co on tam ma? Powtórzył to samo z resztą i po kilkunastu minutach skrzynie były załadowane.
Gotowe.

Ibnnin:
- No to siadaj chłopcze, ruszamy w stronę stolicy... - machnął do synów, którzy ociągając się, wsiedli na skrzynie. Wóz powoli ruszył przez bramę, potem na szlak do Efehidon. - Co Cię sprowadza do Atusel i w jakiej sprawie do stolicy?

Hagmar:
- Ponoć gdzieś tak w połowie drogi do stolicy szaleje wataha wilków. Raz ją ponoć przegoniono - powiedział sadowiąc się wygodniej na wozie, żałował nie miał płaszcza a robiło się chłodniej. Wszak to już Atunus, ale mimo to nie było aż takich powodów do narzekań. Wielkie Równiny Valfden - jak je nazwał - nawet zimą były stosunkowo ciepłym miejscem. A w okresie Jesieni jedynie deszcz bywał upierdliwy - Szukałem roboty i u Talesisa znalazłem ogłoszenie.

Ibnnin:
No i jak na złość, zaczęło kropić. Pierw drobne krople, które potem przerodziły się w prawdziwe utrapienie.
- Talseis.. Poczciwy z niego chłop, znałem ja Ci go.. Nawet raz dla niego pracowalem. Ale to było przedtem. Sprzed kupiectwa.

Hagmar:
- Ehh, i musiało zacząć lać! Akurat teraz. Jak więc zacząłeś przygodę z handlem?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej