Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pamiętniki zakonnicy
Evening Antarii:
-TEN podskarbi? Szeklan? - odnalazła w głowie wspomnienie podskarbiego z walk na Zuesh. Nie wyglądał na zbyt rozgarniętego. I fakt, który z tych kupców złożyłby wizytę w pałacu, by dostać pozwolenie na rozłożenie straganu?
-Myślę, że ktoś może się podawać za niego, za zarządcę placu. Handlarze z kontynentu mogą nie wiedzieć o tym, kim jest prawdziwy podskarbi. Mogli więc posłuchać człowieka, którego pomylili z prawdziwym dozorcą tego terenu. Trzeba znaleźć kogoś kto ewentualnie się za niego podszywa. Gdzie więc szukać dalszych poszlak?... - usiłowała, słuchać, owszem. Tak jak radził jej redaktor. Tylko on wiedział o wiele więcej i nie chciał się tym wcale podzielić.
Mordian Gorii:
- Spodziewałem się, że dojdziesz do tego samego wniosku co i ja. Tylko powiedz mi jedno co da Ci ta informacja? Przecież przyszliśmy tutaj tylko po ten imbir, który nota bene możemy nabyć w tamtym sklepiku z przyprawami. - wskazał laseczką na pięknie wymalowaną witrynę sklepową od której aż biły zapachy znanych i mniej znanych dodatków aromatyzujących potrawy.
- Sama wiesz najlepiej, że ta sprawa nas nie dotyczy, więc może przekażmy ją gdzieś dalej? - zaproponował.
//: Wyjdź z myślenia standardowego. To nie jest zadanie idź i złap złoczyńcę. :P
Evening Antarii:
-Właściwie to...- Eve rozejrzała się z zakłopotaniem. -...ma pan rację! Wyszłam na zakupy, potrzebowałam tylko jeden korzeń imbiru. Ta sprawa w ogóle nie powinna mnie interesować! -dziewczyna zupełnie zmieniła zdanie. Po co wtykać nos w nie swoje sprawy? Wystarczy powiadomić odpowiednie służby i nie przejmować się więcej. -Phi! Co mnie w ogóle tknęło, aby szukać ich na własną rękę?- mówiła baaardzo zdziwiona tym, co sama robiła. -Należy więc odwiedzić straż miejską i powiadomić ich o grasujących oszustach- rzekła poważnym tonem. -Ale najpierw, pozwoli pan, wstąpię do sklepu po moją przyprawę.-dodała. -A potem... pójdziemy w stronę posterunku straży.
//Przecież moje rozumowanie nie było błędne, tylko po prostu inne od Twojego xd Sam mówiłeś że to zadanie nie jest liniowe ;[
Gordian Morii:
Mężczyzna tylko uśmiechnął się, kiwnął głową niejako "udzielając pozwolenia" i wskazał gestem dłoni na wejście do sklepu. Niniejszy przybytek jak już wspomniano był zdecydowanie bardzo ładny i przyjemny dla oka, ucha i nosa. Kolory dywanów, wielkich puf i różnego rodzaju egzotycznego sprzętu cieszyły oko każdego przechodnia, a zawieszone u sufitu rurowe dzwoneczki poruszanie lekkimi podmuchami wiatru cicho dzwoniły kojąc nerwy, zmęczenie i rozdrażnienie. Oparty o futrynę drzwi niziołek pykał sobie smakowy tytoń posługując się niezwykle długą drewnianą fajką.
-Witam, witam i o zdrowie pytam, w czym mogę panience pomóc? Jestem Igmar i mimo iż jestem taki niski urodziłem się w Ishgarze, gdzie piach, słońce i jadowite skorpiony. Przywożę na Valfden cuda tamtego kraju, dla każdego kto chciałby choć chwilę poczuć się jak mauren. Czego panienka szuka? Pięknego pledu na chłodne wieczory, lampki oliwnej na klimatyczne wieczory, czy może kadzidła, które ukoi, uspokoi i zaniesie nasze prośby przed oblicze wszystkich bogów?
Evening Antarii:
Sklepik okazał się bardzo przyjemny, a w jego wnętrzu można było poczuć się jak w słonecznym Ishgarze. Wypełnione dymem tytoniowym powietrze, subtelny dźwięk małych dzwonków, wygodne pufy i cenne dywany. Do tego zapach egzotycznych przypraw, niektóre sproszkowane, niektóre w postaci korzeni albo liści...
-Dzień dobry- przywitała się. -Dziękuję, ale nie potrzebuję pledy, kadzidła, ani lampki. Szukam korzenia imbiru. ÂŚredniej wielkości. Najlepiej, żeby był aromatyczny- i niezbyt drogi, chciała dodać, ale powstrzymała się. Co jak co, ale ostatnio nie narzekała na brak grzywien. Poza tym, ciasteczka muszą być wręcz idealne!
-Całkiem miłe miejsce. Szkoda, że nie znałam go wcześniej- pochwaliła sklepik niziołka, gdy nieco się rozejrzała. -Pięknie! Wszystko jest z kontynentu? ÂŻadnych podróbek?- spytała z uśmiechem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej