Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pamiętniki zakonnicy

<< < (3/9) > >>

Evening Antarii:
-Dziękuję, ale moje dywany jeszcze mi się nie znudziły- powiedziała. Może nie zachowywała się jak normalna kobieta, która zaraz sprawdzałaby wszystkie chodniczki, ale miała ważniejsze wydatki niż niepotrzebny dywan. -Może następnym razem.
Evening spojrzała na milczącego pana Mordiana. Sama zadawała więcej pytań aniżeli sam redaktor naczelny Gońca! Potem postanowiła jakoś pomóc obrabowanemu maurenowi. Nie zrobiło jej się go szkoda, po prostu chciała wyjaśnić tę sprawę, jako członkini Bractwa. Co to ma być, że po mieście panoszą się jacyś podejrzani goście i żądają placowego? Tak być nie może... Eve wiedziałaby coś, gdyby był zamiar je wprowadzić. -Mówił pan, że damy radę ich dogonić. W którą stronę się udali?- spróbować zawsze warto. -Jaki czas temu odebrali panu te piękne dywany?

Mordian Gorii:
-Jestem z powrotem. - powiedział mężczyzna, który oddalił się na sekundkę gdy kobieta rozmawiała z kupcem.
-Tak jak myślałem, nie ma żadnego placowego. Byłem w wadze miejskiej, nikt niczego takiego nie słyszał. Nikt też jeszcze się nie skarżył. Więc sprawa musi być jeszcze świeża. Proponuję zgłosić to straży miejskiej, albo komuś z bractwa. - doradził Abbasowi.
- Dziękuję za informację panie. Zrobię to na pewno. - odparł po czym zwrócił się do Evening.
- Poszli w tamtym kierunku, nie więcej niż pół godziny temu. Było ich czterech. Znaczy chodzili dwójkami, ale widziałem jak zeszli się przy wózku. Takim niewielkim ciągniętym przez muła.

//: Pamiętaj, że zadanie to nie jest liniowe. Staram się wykorzystywać w nim wszystkie twoje umiejętności, które są mi potrzebne:)

Evening Antarii:
-Panie Gorii, chyba nie odmówi mi pan dalszego spaceru po targowisku, w celu dorwania tych jakże przebiegłych mężczyzn w ciemnych płaszczach, wyłudzających od kupców zmyślone podatki?- uśmiechnęła się tajemniczo. Przez chwilę poczuła się jak jakaś pani detektyw z dobrej książki. Poszlak miała kilka i postanowiła je wykorzystać, by złapać osoby, które podszywają się pod podwładnych miłościwie nam panującego króla. -To byłby świetny temat na artykuł, nie sądzi pan? - dodała. Po czym zapewniła kupca, że rozejrzy się po rynku w poszukiwaniu oszustów, lecz niczego nie obiecuje. Mogli to być przecież prawdziwi urzędnicy, tylko trochę wyglądający jak złodzieje!
Ruszyła przez plac we wskazanym kierunku szukając wózka z mułem - była to wszak jedna ze wskazówek. Niedawno byli tu widziani, więc Eve postanowiła też wypytać innych kupców, czy im mężczyźni w kapotach czegoś nie zabrali na rzecz podejrzanego placowego.
-Muszą być blisko, możliwe, że wciąż kręcą się po placu...- mówiła do pana Mordiana.
Miejscami musiała się przeciskać między przeróżnymi istotami zgromadzonymi wokół stoisk. Zaaferowana całą sprawą wciąż szukała wzrokiem wózka, a także włóczni przy pasach i ciemnych płaszczy. Wodziła wzrokiem między tłumami, starając się, aby nie przeoczyć tego, czego szuka.

Gordian Morii:
Niestety ale jak to zwykle w bajkach bywa "ni ma łatwo". Wózek i muła dostrzegła co prawda bardzo szybko, ale nim zdążyła do niego podejść już widziała kolejny i kolejny, i jeszcze jeden. Słowem było ich tu od groma. Puste, pełne, przykryte i bez nakrycia. Z mułami barwy jasnoszarej i ciemnej, brązowej i w ciapki. Ludzi w ciemnych ubraniach też nie brakowało, bo przecież to był targ wszystkiego, a wszyscy albo chociaż większość uważali, że czarne wyszczupla, więc ubierali się jak żałobnicy tylko po to, aby udawać przed samymi sobą, że ich sylwetka mieści się w górnych granicach kanonu piękna, a to ich kości są grube.

Evening Antarii:
Już się ucieszyła na widok wózka z mułem! Już miała przed oczami postaci w ciemnych płaszczach! Niestety... Jej entuzjazm malał z każdym dojrzanym wozem, mułem i człowiekiem ubranym w czarny kapot. Oczywiście, byłoby za prosto znaleźć ich od razu i zostać taką małą bohaterką wszystkich tutejszych kupców. Westchnęła sobie po cichutku, nieco zrezygnowana.
Jednak nie zrezygnowała z dalszych poszukiwań. Obróciła się na pięcie i podeszła do jakiegoś straganiku. Od razu powiedziała, że nie ma zamiaru niczego kupować i uważała na to, aby kupiec niczego jej nie wcisnął na siłę.
-Przepraszam- zwróciła się do niego. - czy ktoś podbierał od pana, lub pana kolegów, placowe? Pojawili się tu niedawno tacy panowie, zbierali... "podatki". Czarne płaszcze, włócznie- wyjaśniła.
I chyba... chyba gdzieś zgubiła pana Mordiana po drodze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej