Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pamiętniki zakonnicy
Gordian Morii:
- Nie panienko. U nas nie ma podatków, a każdy kto chciałby od nas coś takiego dostać prędzej dostałbym po mordzie. - odparł Ci starszy kupiec.
- My tu żyjemy od lat, my Valfden znamy jak własną kieszeń, trzeba było by być głupim jak but, aby dać się oszukać. A coś się stało? - zapytał. A Ty miałaś rację Mordiana gdzieś wcięło. Prawdopodobnie poszedł szukać czegoś na własną rękę, albo zrezygnował z wycieczki... nie znalazł się. Zauważyłaś go kilka straganów dalej jak nachyla się nad jakąś przekupką, która szepcze mu coś do ucha.
Evening Antarii:
Eve podejrzliwie zmrużyła oczy. Sprawa przybrała zupełnie inny obrót niż się spodziewała. Myślała, że większość kupców będzie narzekać na wydzieranie od nich podatków. A oni nawet nie wiedzieli o co chodzi. Czyli mauren coś kręcił? -Aa... Zabrali niejakiemu "Abbasowi" kilka dywanów w ramach placowego. Byli ubrani właśnie na czarno i w sumie... Chyba już nieważne- machnęła ręką. Nie chciało jej się tak szczegółowo tego wyjaśniać. -Idę szukać dalej. Dzięki, panowie!
Chciała odszukać pana Goriego. Zauważyła go rozmawiającego z przekupką. Jakieś nowe ploteczki, wieści, albo inne rewelacje? Evening raczej nie obchodziły sprawy starszej przekupki (ostatnio w ogóle mało co ją obchodziło), choć dla redaktora naczelnego mógł to być istny raj.
-Nikt inny nie skarżył się na ludzi zbierających podatki- powiedziała Mordianowi i wzruszyła ramionami. -Albo to nasz ekspert od dywanów coś kombinował. To jak szukanie igły w stogu siana. Po targowisku kręci się zbyt wiele osób, a kupcy z którymi rozmawiałam, o dziwo nic nie wiedzą- wyjaśniła.
Mordian Gorii:
- Pytasz złe osoby. - odparł Morii wyciągając z kieszeni surduta notes i otwierając go na odpowiedniej stronie zaczął czytać.
- Abbas - Ishgar - dywany, Tumbuktu - Ketofa - suszone zioła, przyprawy, rękodzieło, Gilzaa - Ilusmir - porcelana, biżuteria. Grimmor - Varrok - trofea, broń paradna. Widzisz? Mam jeszcze kilka innych nazwisk, tyle, że chciałem pokazać Ci szczególnie te. Teraz mi powiedz co łączy te osoby? - zadał pytanie krzywo się uśmiechając - bynajmniej nie drwiąco.
Evening Antarii:
-Zagraniczne, luksusowe, egzotyczne towary- powiedziała, co pierwsze przyszło jej na myśl. Jakby Eve miała jakiekolwiek pojęcie o handlu zagranicznym i popycie na takie rzeczy... Z drugiej strony, nie była przyzwyczajona do swojej "władzy". Nie wyobrażała sobie, by na jej słowo, tylko dlatego że jest z Bractwa, straż zajmowała się sprawami targowiska. Kazaliby kupcom więcej się nie nabierać na takie oszustwa i... powiedzieliby, że to nauczka i przestroga na przyszłość. Dziewczyna jakoś nigdy nie lubiła wtykać nosa w nieswoje sprawy. Nie lubiła też innym przysparzać pracy i fatygi...
-Wszystko pochodzi z kontynentu i jest cenne- dodała jeszcze.
Mordian Gorii:
- Heh, nie. Skupiasz się na towarze a nie na ludziach. Chodzi o kupców. - powiedział chowając notes do kieszeni.
- Każdy z poszkodowanych jest obcokrajowcem, przypłynął na wyspę kilka dni temu aby sprzedać swoje towary i wrócić do domu, nie zna więc naszego prawa ani systemu podatkowego tak dobrze jak tutejsi, a więc Ci nie dają się nabić w butelkę. Teraz rusz swoją urodziwą główką i powiedz mi, kto i skąd może wiedzieć, który z tych kupców nie jest rodzimym valfdeńczykiem?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej