Tereny Valfden > Dział Wypraw

Odbudowa

<< < (12/13) > >>

Armin:
Armin poczuła lekkie ciepło na zewnątrz. Zaczęła żwawo ruszać wszystkimi kończynami oraz palcami. Dziewczyny znowu szły w grobowej ciszy. Maurenka nie chciała, aby elfce nie było smutno. W końcu była laikiem w takich sytuacjach, więc czarnoskóra zaczęła rozmowę:
- Mieszkam w podgrodziu w małym domku, najbardziej lubię ostre potrawy. Najchętniej spędzam czas w samotności w upalne dni, bo przypomina mi to dom. - Armin westchnęła. - Jestem na wyspie od ponad miesiąca. A co do organizacji... - dziewczyna znała kodeks Kruków i wiedziała, że nie może wyjawić kim naprawdę jest. - To  nie dla mnie. Wolę sama decydować co robię i jaką droga kroczę... Musiałam przy tym skłamać, ale przynajmniej sprawiłam rudej małą przyjemność. Szczerze mówiąc to polubiłam ją. Jest praktycznie przeciwieństwem mnie... Ja cicha,  jej aż się buzia nie zamyka. Mnie prawie nie poruszyło to morderstwo, a jej poleciała łza. Czy tak odmienne osoby mogą zostać przyjaciółkami?

Devristus Morii:
Wychodząc z domu i idąc w stronę Opactwa zauważyłyście, że nie wiał żaden wiatr. Stopniowo robiło się cieplej, a lato odzyskiwało swoją władze nad terenem w miarę poruszania się do siedziby Madarona.

Demetris:
Długouchą dosłownie zatkało, gdy usłyszała odpowiedź Armin na pytanie, które Demi zadała jej jakiś czas temu. Nie sądziła, że czarnoskóra się otworzy. Chociaż... co to za sekret, że mieszka się w podgrodziu? Może Demi mogłaby się tego wstydzić, jako córka bogatych elfów. Lecz maurenka wyglądała na kogoś twardszego od niej, lepiej przygotowanego do ciężkiego życia. Nie wzruszył jej widok martwych taurenów. Bardziej zachwyciła się lodową różą, phi! Choć długoucha mogła powiedzieć, że dopełniały się...
-Jeeejku! Ja też tam mieszkam. Rano strasznie śmierdzi... Szczególnie w lato, co nie? To znaczy tam cały czas śmierdzi. Dlatego ciągnie mnie do lasu, sama rozumiesz- na wspomnienie ulubionych dań Armin, elfka skrzywiła mordkę. - Ostre potrawy?! Fuu... Po takich wychodzą pryszcze. Podobno! Nie wiem, bo rzadko coś ostrego jem. I nie jesteś w żadnej organizacji? To w sumie dobrze, jesteś niezależna. Podziwiam cię!- dodała na koniec i na chwilę umilkła. Lecz potem znów zaczęła opowiadać z fascynacją -Jesteś ciekawą osobą, mówię ci! Tylko wcale się nie wzruszasz. A to smutne przecież było. I tak się cieszę, że w końcu mi coś o sobie opowiedziałaś- zakończyła długoucha z szerokim uśmiechem. Zwłaszcza, że robiło się już naprawdę ciepło, jak na lato przystało.

Armin:
Armin spojrzała na elfkę. Nie przyglądała jej się przedtem. Miała krótkie rude włosy, spod których wystawały szpiczaste uszy. Wyglądała na drobną osóbkę, która nie powinna walczyć. Nie miała prawie mięśni, może przez całe dotychczasowe życie była wyręczana z obowiązków?
- Pochodzę z Igsharu, jeśli jeszcze nie zauważyłaś, więc lubię, gdy jest ciepło. Czuję wtedy, że jestem napełniona energią i mogę nawet góry przenosić. - maurenka lekko uśmiechnęła się. - Szczerze mówiąc, nie mam tutaj zbyt wielu przyjaciół. Nigdy się tak przed kimś nie otworzyłam. - Armin głęboko westchnęła. - Gdyby moja rodzina żyła... - w tej chwili kobiecie zadrżał głos. Zobaczyła obraz swojego radosnego dzieciństwa, obraz beztroski i radosny. Potem przyszedł obraz śmierci, krwawa bitwa na jej ziemi. Wtedy właśnie straciła wszystko, dosłownie. Armin z trudem powstrzymała łzy. Tylko rodzina wywoływała u niej takie emocje. - O czym ja właściwie mówię? Nie słuchaj mnie, jak już zaczynam mówić, to przeważnie są to głupoty... Po tym wylewie emocji maurenka patrzyła cały czas na ziemię.

Devristus Morii:
Dotarłyście do Opactwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej