- Chyba dostał tak fest w łeb, że do rana byndziemy go cucić. - zażartował z promiennym, ale jakże charakterystycznym uśmiechem.
- No własnie Komandorku, co my z nim robimy? Myślisz, że byndzie gadał? A jeśli nic się nie dowiemy. Już ja z niego wycisnę co się da! No...a jeśli się, kurka nioska, jednak nie da? Co wtedy? Ni, żebym się zamart...owy...wał na zapas, ino tak jakoś... - kolejny szereg pytań wytoczył się z ust krasnoluda...