Tereny Valfden > Dział Wypraw

Poszukiwania

<< < (10/22) > >>

TheMo:
Themo domyślał się o ich sytuacji. Szybko wsiadł na jednego z koni i popędził go ostrogami.

Stisla:
Krasnolud nie był sprinterem to też wybiegł z budynku jako ostatni. Jako ostatni także wgramolił się na Miodka, szkapę, którą dosiadał zanim zatrzymali się przed tawerną. Kiedy wsiadał na konia, gwizdki były już na tyle słyszalne, że co bardziej wrażliwy, czy też nerwowy człowiek mógł się pieklić od tego hałasu.
-Stać! Stać! - słyszał już za plecami.
Miodek jednak zgrabnie zrobił zwrot i w mgnieniu oka już w pełnym pędzie ruszył za Bękartami...

Melkior Tacticus:
Uciekli! Szczęśliwie i dzięki łapówce Yarpena. Dotarli do Bastardo i zostawiwszy konie zawlekli grubasa do lochów. A te były spore, nawet zadbane i pełne ciekawych machin do tortur. Niziołka przykuto łańcuchami do stołu..
- Ocućcie go, ja ide po szmate i wiadro z wodą.

Stisla:
Krasnolud jak w transie, podszedł do więźnia i palnął go z otwartej ręki w twarz. Uderzenie było tak silne, że jego głowa aż odskoczyła na bok. Nizioł otworzył oczy. Po kilkunastu sekundach pojawił się piękny, czerwony rumieniec.
- Dzień dobry bencwale! Dla ciebie wcale jednak dobry nie będzie - Stisla uśmiechnął się pokazując tym samym pełnie swojego uzębienia.

TheMo:
Themo po powrocie do Bastardo i przeniesieniu delikwenta do lochu oparł się o ścianę i czekał na dalsze polecenia. Wyciągnął z paczuszki jednego skręta. Odwrócił się, by ściągnąć ze ściany pochodnie i odpalić fajeczkę. Wtedy usłyszał głośnie plasknięcie. Odwrócił się z pochodnią w dłoni i ujrzał krasnoluda szczerzącego się do niziołka. Trochę śmieszny widok. Przystawił końcówkę papierosa do ognia i przeciągnął. Odłożył prowizoryczne źródło na miejsce i podszedł do stołu z więźniem. Stanął za nim. Spojrzał się w dół na jego głowę. Chuchnął mu dymem w twarz.
-Po cichu liczę, że nasz gość będzie stawiał opory.
Rzekł zimnym głosem i z pokerową twarzą. Odwrócił się i zaczął oglądać narzędzia. Wziął ze stołu obcęgi, które mogły służyć do różnych celów. Wyrywanie paznokci, zębów czy też kawałków mięsa. To tylko niektóre z niecnych przeznaczeń tego narzędzia, które pierwotnie ma służyć rzemieślnikom w wyciąganiu gwoździ, kołków czy też przycinania drutu. Wolnym krokiem przeszedł przez całe pomieszczenie zaciągając się po drodze skrętem. Pod sufitem zaczęła unosić się już niewielka chmurka dymu. Stanął przy pochodni i zaczął podgrzewać narzędzie przy ogniu.
-Ciekawe co użyjemy pierwsze. Ogień, czy woda.
Znów w jego głosie nie było emocji. Stosował takie zagrywki, by na samym początku złamać psychicznie ich więźnia. Wtedy szybciej zacznie gadać i skończą wcześniej. A wcześniejszy fajrant znaczy więcej piw przed zmierzchem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej