Tereny Valfden > Dział Wypraw
Poszukiwania
Stisla:
- Nie dmuchaj tyle, bo i mnie się oberwało - odganiał ręką dym, a następnie zamyślony dodał - Ja tam najchętniej bym go z metalem przywitał. Wezmne, no ten tego, jaki młot kowalski czy jaki inny i jak nie perdutne w ten pusty łeb. To by dopiero się działo - założył ręce na pas i jeszcze radośniej uśmiechnął się niż poprzednio.
Po chwili stania w takiej pozie pełnej euforii, sposępniał i kontynuował dalej swoje wywody:
- Nie żebym narzekoł, ale po kiego my go tutej przytarchali? Pytołeś Komandorka? Polazł gdzieś i nie wraca...
TheMo:
Themo zaśmiał się ze słów krasnoluda. Obcęgi zaczęły go nieco parzyć w dłonie. Odsunął je więc od ognia. Nie zaczerwieniły się na czubki, ale były już trochę gorące. Podszedł do więźnia.
-Stisla, kolega musi się sam przed nami otworzyć. My mamy mu w tym delikatnie pomóc, nie zrobić to sami.
Themo nie mógł się zdecydować czy zacząć od dłoni, czy od zębów. Jednak metal szybko stygł i zdecydował się na palce. Objął szczypcami palec serdeczny prawej dłoni, prawie przy nasadzie. Powoli zaciskał obcęgi.
-Chociaż fajny rozbryzg by był. O ile coś ma w tej głowie. Ale dużo sprzątania.
Uścisk był coraz mocniejszy. Gorący metal wbijał się w ciało niziołka.
-Można też tym młoteczkiem pierdyknąć w jajca, chociaż to trochę brutalne.
Na jego twarzy zagościł sadystyczny uśmiech. Wyjął z ust skręta i strzepnął popiół na podłogę.
Stisla:
- Themo weź no przestań, to mięczak, zara nam wszystko wyśpiewa! Bo jak nie... - krasnolud studził zapał kompana:
- Mości Druhu nalegam, od razu w łeb go!
TheMo:
Pod naleganiami kompana zwolnił uścisk na palcu nizołka. Jednak został tam wypalony ślad. Odstawił obcęgi od ciała więźnia.
-O to chyba chodzi. Ma tak śpiewać, żebyśmy mogli sobie potańcówkę urządzić.
Stanął obok stołu. Postanowił dalej mącić w głowie uwięzionemu.
-Lepiej dla niego, bo jak Melkior przyjdzie to...
Zdjął hełm i zaczął nucić znaną pieśń pogrzebową. Co chwilę robił przerwy, by móc się zaciągnąć skrętem.
Melkior Tacticus:
Melkior wrócił po chwili, akurat gdy ich gość się zbudził i z przerażeniem w oczach rozglądał się po sali. Elf odstawił wiadro z cuchnącą wodą na bok.
- Ja... ja jestem tylko księgowym! Ppppoowiem co chcecie!
- To dobrze! - komandor położył wilgotną szmatkę na twarz niziołka - Mam nadzieje że lubisz pływać? Panowie, tylko mi go nie utopcie...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej