Tereny Valfden > Dział Wypraw
Letnie popołudnie
Evening Antarii:
Jeden z dzików niestety zranił Armin w nogę. Nie była to poważna rana, dość płytka. Ale zapiekło i jakoś nie dawało się zignorować tego bólu.
W tym czasie dwie lochy obudziły się z odrętwienia i ruszyły w jej stronę, omijając trupy swych poprzedników. Kwiczały przeraźliwie i rozpędzały się chcąc zlikwidować intruza na ich ziemi.
2x dzik. Czają się z tyłu. Teraz zaatakowały. Jeden biegnie w stronę Armin rozpędzając się, drugi to samo tylko próbuje atakować bardziej z boku.
Armin:
Armin przeszywał pulsujący ból, lecz maurenka nie zraziła się tym. Co więcej zmotywowała się jeszcze bardziej. Stanęła na przeciwko dzika, który biegł w jej stronę i zaczęła bie na niego. Wyciągnęła swój dawno nieużywany miecz i mierzyła nim w dzika. Zwierzę nie zdążyło wyhamować i nadziało się na miecz. Czarnoskóra została powalona przez ciężar przeciwnika. Osłoniła twarz łokciem, by kły zwierzęcia jej nie poraniły. Drugo dzik wbiegł z boku na Armin. Maurenka poczuła ból, ale raczej nic nie miała złamanego. Szybko odsunęła zwłoki poprzedniej bestii i przeturlała się, aby żywe zwierzę jej nie drasnęło. Wstała, a dzik przygotowywał się do szarżowania. Kobieta rzuciła miecz na ziemię i przygotowała sztylet oraz ukryte ostrze. Zaczęła biec w stronę zwierzęcia, a dzik zrobił to samo. Armin miała sztylet w lewej ręce, a ostrze w prawej. Kiedy mieli się spotkać dziewczyna skoczyła i wbiła obie bronie w skórę dzika. Kobieta wylądowała na ziemi, ale lądowanie było bardzo bolesne. Jednakże Armin podniosła się i sprawdzała, czy zwierzęta są jeszcze żywe...
Evening Antarii:
Dziki podzieliły los swych poprzedników. Wszystkie leżały martwe przed chatą Jana.
Mężczyzna otworzył gwałtownie drzwi i spojrzał na całą sytuację. - Oho! Od dawna mi się tu plątały i niszczyły ogródek...- podrapał się po głowie. - Kim jesteś nienzjamowa!?- zawołał w stronę dziewczyny. - Dzięki żeś mi pozabijała te bestie cholerne... ryły mi w ogrodzie!...
Armin:
Czarnoskóra spojrzała w stronę Jana. Z lekkim trudem podniosła swój miecz i wytarła wszystkie bronie o sierść martwych zwierząt.
- Jestem Armin. - powiedziała kobieta chowając bronie. - Przysyła mnie tu Frank. Poprosił mnie, abym przekazała ci tę paczuszkę. - maurenka rozglądnęła się znalazła paczkę pod pobliskim drzewem. Była trochę potargana, ale książki w niej schowane nie ucierpiały. - Proszę bardzo. - podeszła do mężczyzny i wręczyła mu pakunek.
Evening Antarii:
Jan zmierzył maurenkę wzrokiem. Czekał on bowiem na białego mężczyznę a tu czarna kobieta. I na dodatek wyświadczyła mu przysługę przymusowo.- Cóóóż.... Frank boi się tej drogi jak cholera! He he he! Bał się dziczków, to zrozumiałe, hehe.... Mom dla ciebie zapłatę dzieweczko. Skoro jesteś od Franka to zwróci mi te drobniaki... Proszę, pięćdziesiąt grzywien. - podał jej mieszek z monetami i odebrał książki. - Wróć do stolicy okrężną drogą, bardziej używaną. Tam jest bezpieczniej!- poradził jej. - No to bywaj, czarnoskóra. Dziękuję za przesyłkę!
Wyprawa zakończona powodzeniem!Armin wybrała się na spacer w okolice Efehidonu. Po drodze musiała zmierzyć się z wilkami i stadkiem dzików. Przy okazji wręczyła paczkę Janowi, który dał jej niewielką nagrodę.
Armin
Aktywność: 1 złoty talent
Opisy: 1 srebrny talent
Walka: 2 brązowe talenty
Nagrody:
50 grzywien od Jana
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej