Tereny Valfden > Dział Wypraw
Trening czyni mistrza
Dragosani:
- I bardzo dobrze zrobił. Nie przeżyłbyś tego - odparł wampir. Rodred chyba nie do końca rozumiał jak bardzo rytuał przemiany był skomplikowany. Jak wiele zmienił w jego organizmie. I jak mało dzieliło go od śmierci.
- Obecnie pracuję z Isentorem nad dalszymi etapami mutacji. Gdy mutageny zostaną opracowane, oraz ryzyko ich podania będzie w granicach normy, na pewno będziemy kontynuować przemianę każdego z nas. Zaś co do zaklęć demonicznych... Cóż, są dokładnie tym. Magią demoniczną, stworzoną przez demony. Nie opera się ona na energii duszy, jak to jest w przypadku magii używanej przez magów. Jej źródłem są emocje, bądź spokój i siła woli, oraz krew przeklętych. Krew, którą masz teraz w krwiobiegu. Magia ta nie ma związku z duszą, więc jako wampir mogę jej używać. - Wampir jechał na koniu i opowiadał Rodredowi co wiedział.
Rodred:
Wsłuchawszy się w słowa Drago zapytałem. - Mam ją teraz w krwiobiegu? Czyli jestem przeklęty i nie mogę korzystać z zwykłych zaklęć? Nie, żebym planował ich naukę ale dobrze wiedzieć.
Dragosani:
- To tylko takie określenie - odparł wampir. - Klątwa żadna na tobie nie ciąży. Jesteśmy po części demonami, więc można tak powiedzieć. Ale tej zwyczajnej magii mógłbyś używać. Twoja dusza wciąż może być źródłem energii magicznej. Po prostu masz teraz jeszcze moc demoniczną we krwi. - Wędrowali przez dżunglę, zbliżając się do jej skraju. Nic ich nie atakowało, co w sumie było całkiem wygodne. Przynajmniej nic nie przeszkadza w podróży.
- Po mutacji twoje zmysły wyostrzyły się - zaczął znów mówić Drago. - Wsłuchaj się w odgłosy lasu, poczuj jego zapach. Jako człowiek przez większość życia byłeś skazany na niezbyt czułe zmysły. Dostrzegasz zmianę? - Sam pamiętał ze swojej przemiany, że musiał przyzwyczaić się do nowej percepcji. Mimo iż jako wampir miał już wyostrzone zmysły. Wraz z mutacją stały się one jeszcze bardziej czułe.
Rodred:
Uważnie wsłuchałem się w zieleń. Słysząc ją inaczej i dalej. Było to niesamowite doznanie gdyż jak na razie skupiałem się na poznaniu siebie od strony bardziej fizycznej. Dłuższą chwilę szliśmy w milczeniu. Starałem się usłyszeć między szumem wiatru w koronach drzew odgłosy zwierząt. Drapanie o korę czy skoki przez liście.
Patrzyłem się w gęstwinę widząc między liśćmi w mroku rosę jeszcze z poranka. ÂŚlady na ziemi stały się wyraźniejsze. Nawet małe gryzonie nie uszły mojej uwadze. Czułem również zapachy świata. Czy to ostry zapach konia idącego obok mnie czy to innych zwierząt, których nie udało mi się dostrzec. Niesamowite.. Czułem się tak jak bym został obdarowany naturalny radarem.
Dragosani:
- Właśnie - usłyszał po chwili głos wampira. Drago obserwował kątem oka Rodreda, ciekaw jego reakcji na ten nowy świat bodźców. - Korzystaj z tego daru, może ci nieraz uratować życie - dodał Antares.
- Przejdźmy dalej do omawiania twojego nowego stanu - kontynuował po chwili. - Jesteś teraz w stanie dostrzegać istoty astralne, takie jak duszy, zjawy i tym podobne. Nie są one w stanie się przed tobą ukryć, nawet jeśli będą niewidoczne dla innych. Twoja ręka jest związana ze światem astralnym więc możesz oddziaływać przy jej użyciu na tę sferę egzystencji. Umożliwia ci to także wybitnie skuteczne przeprowadzanie egzorcyzmów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej