Tereny Valfden > Dział Wypraw
Do Bastardo! Droga wolna...
Stisla:
- Ja się do żadnych paktów, pakcików nie wybieram mój Rodredzie - odpowiedział poważnie - Chciał żeś ze mną iść, to się pytom, po kiego, kurka nioska, grzyba. Nie żebyś mi przeszkadzał, to raczej moja wrodzona rasowa ciekawość. - Stisla skończył pierwsze piwo i zaczął drugie.
- Słuchaj no... Z rańca byndziemy musieli się rozstać. Jam musze iść do mej dzierlatki, ale ino sam, wiesz jak to baba dawno chłopa nie widziała, ale ta noc jest nasza. - uśmiechnął się badawczo - Ciekaw jezdym czy ten lokal ma cosik do zaoferowania... - obejrzał się przez ramię w poszukiwaniu płci pięknej - "W tym" wzglyndzie. - zaakcentował na koniec.
Melkior Tacticus:
Nie miał niestety.
Rodred:
Gromko się zaśmiałem. - Dobrze krasnoludzie. Poszedłem z tobą jedynie pogadać. Miałem nadzieję jaką ciekawą przygodę znaleźć. ÂŁyknąłem jeszcze trochę piwa i widząc, że krasnolud jest naprawdę mocno spragniony, podsunąłem mu moje drugie piwo. - Pójdę załatwić nam jaki pokój na noc. Dopiłem piwo i wstałem od stołu.
Melkior Tacticus:
- Pokoje po 15 grzywien za dobę. - odpowiedział karczmarz słysząc Rodreda gdy akurat przechodził obok nich.
Rodred:
Eh co za zdzierstwo. Roześmiałem się. - 15 za nocleg?! W takim chlewie z jakimiś szczynami zamiast piwa?! Gestem pokazałem wnętrze. - Co najwyżej 10 ! Powiedziałem władczym tonem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej