Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #5 [Evening Antarii]
Funeris Venatio:
Funeris dotknął niespodziewanie czoła Evening prawą dłonią. Paladynowi zakręciło się w głowie i świat nagle stał się czarny. Wszystkie jej zmysły wyłączyły się w tej jednej chwili, a ona czuła, że przenosi się w czasie i przestrzeni, wędrując między światami. Po krótkiej chwili niebytu, która wydawała się wiecznością, Evening zaczęła odbierać bodźce. Bicie świątynnych dzwonów wyrwało ją z letargu, a oczy zaczęły rozpoznawać szczegóły. Gwar ludzi podróżujących w stronę wielkiej sakralnej budowli wypełniającej cały widok przed paladynem. Strzeliste, smukłe i sięgające nieba wieżyczki, potężna kopuła u szczytu, gigantyczne drzwi i wymyślna rozeta nad nimi. W lewej dłoni kobieta poczuła coś zimnego, co okazało się jedną pojedynczą monetą. Gdy spojrzała między swoje zaciśnięte palce okazało się, że jest w ciele siedmioletniego dziecka ubranego w niezbyt czyste i na pewno nie nowe ubranie.
Evening Antarii:
To, co stało się pod wpływem dotyku Funerisa było naprawdę dziwne. To było coś, czego nigdy wcześniej Eve nie doznała. Wszystko wokół zawirowało, pojawiła się ciemność. Aż w końcu zaczęła odzyskiwać zmysły. Dotyk, wzrok, słuch. I słyszała bicie dzwonów. Ujrzała też świątynię, majestatyczną i okazałą budowlę. A potem stało się coś jeszcze dziwniejszego. Nie była w swoim ciele. Nie miała dziewiętnastu lat tylko siedem, nie była kobietą tylko małym, brudnym chłopcem. Zbadała monetę w palcach.
Ruszyła z resztą ludzi w głąb świątyni. Dotarła do ołtarza i zaczęła mówić modlitwę. Lecz jako biedny chłopiec trochę sepleniła a układane zdania nie były najwyższych lotów. Po prostu mówiła jak dziecko.
-Zartacie. Jesteś wysoko w niebie i widzisz mnie, mamę i tatę. Proszę cię o więcej zabawek i też o to aby mama była zdrowa i żebyśmy byli bogaci. Mam dla ciebie tylko to - małą rączką położyła monetę na ołtarzu. - i proszę, wysłuchaj mnie Zartacie...
Funeris Venatio:
Zartat poczuł się nieco rozczarowany odpowiedzią chłopca. Dało się to czuć w kaplicy.
Evening Antarii:
Dziecko nie umie jeszcze się modlić, dla niego to dość trudna sztuka. Dopiero z wiekiem zaczyna uświadamiać sobie pewne sprawy i rozumieć czym jest modlitwa. Dlatego też słowa chłopca-Evening były dość nieporadne, lecz mimo tego bóg powinien być bardziej przychylny. Wszak chłopiec oddał mu wszystko co ma, a przecież mógł wydać to na cukierki...
-Spraw by nasza rodzina była szczęśliwa, ale także zadbaj o inne biedne dzieci. Niech nigdy nie zabraknie nam chleba i pokoju. ÂŻeby nigdy im nie doskwierała wojna albo złe demony... Wiem że jesteś dobry dlatego proszę cię, abyś mnie wysłuchał.
Funeris Venatio:
- Aaaaa!!! - rozległo się gdzieś za plecami Evening. Zimne powietrze uderzyło kobietę silnym strumieniem, otrzeźwiając ją w jednej chwili.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej