Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Nieproszony lokator
Diego:
W głębi jaskini znajdowało się tylko więcej martwych zwierząt oraz szczątek ludzkich. Nic wartego uwagi i poszukiwania.
Funeris Venatio:
- Wracajmy - powiedział anioł oglądając podłoże. Nadal czekał na informację od Gordiana o tym imieniu.
Gordian Morii:
- Ten skazaniec? - odparł prawie natychmiast.
- Powiem Ci tak, spotkałem go ostatnio dwa razy. Pierwszy raz w chwili gdy przechodziliśmy razem przez portal, a drugi raz tu w karczmie. Oddał karczmarzowi swój glejt. W sumie to rzuciło się w oczy, bo nie często ktoś przychodzi i od razu odsprzedaje swój bilet powrotny w pierwszej lepszej karczmie. Szczególnie, że robił to za jakieś śmieszne pieniądze. Poczekaj sekundę, pozyskamy to co się da udźwignąć i może opchniemy to gdzieś w obozie. - powiedział i pobrał z truchła bydlaka sporo trofeów.
- Pomóż mi z łaski swojej zatargać to do obozu, bo te rogi trochę ważą
Pozyskuję:
2 rogi demonicznego behemota
12m2 skóry demonicznego behemota
10 demonicznego pazurów behemota
4 kły demonicznego behemota
15l krwi demonicznego behemota
1 trzustka demonicznego behemota
Funeris Venatio:
- Ja go nie spotkałem ani razu, ale... tak jakby jego imię kojarzyło mi się z ostatnimi dwoma wizjami. Tak jakbym podświadomie wiedział, że to właśnie on to do mnie powiedział. Trudno to wytłumaczyć, Gordianie, ale tak czuję. Będziemy musieli rozejrzeć się również wokół niego.
Oczywiście pomógł Gordianowi zabrać się z tymi całymi trofeami, dzieląc wszystko tak, by jak najefektywniej wykorzystać to, że są we dwoje. Ruszyli z powrotem w stronę zamku.
Diego:
Diego siedział na ławce nieopodal jednej z chat.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej