Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na pohybel rekieterom!
Melkior Tacticus:
Pierwszy który wypadł z jaskini dostał bełtem w mostek. Melkior skryty za drzewami cały czas miał baczenie na Stislę, krasnolud miał kolejnych dwóch do zabawy. A tym czasem "ylf" rychtował Matyldę.
2x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Bandyta
Stisla:
Stisla, zbity nieco z tropu, przyjął obronną pozycję, zachodząc zgodnie ze wskazówkami zegara. Jeden z bandytów(A) w rękach dzierżył miecz. Znajdował się już bardzo blisko, ok.2 metrów od dwerga.
Pięć metrów od nich w linii prostej, znalazł się drugi z oprychów(B), który rzucił sztyletem w kierunku ryżobrodego.
Ten kontem oka ujrzał lecącą broń, ale przewrót w przód jaki wykonał nie zdołał do końca uchronić go od razów.
Sztylet musnął krasnoluda w ramię powodując rozcięcie na 3-5cm.
Zaskoczony wykonaną akcją przez napastnika, zbir (A) nie zareagował, gdy prawie pod jego nogami znalazł się barczysty krasnolud. Teraz dzieląca ich odległość wynosiła ok. 1metra. Stisla wykorzystał to i z przykuca szarpnął toporem uderzając w biodro rywala, po czym szybko powstał. Zbir(A) zawył z bólu, zwinął się w pół, ale ustał na nogach.
Sztyletowy bandyta (B) dobył już miecza i napierał w stronę krasnoluda.
Krasnolud przygotował się do naporu z jego strony i cięcie od prawej do dołu sparował trzonkiem, po czym obrócił w dłoniach broń i z całych sił obuchem topora trafił go w brodę.
- A masz...- wrzasnął .
Bandyta (B), od uderzenia aż nieznacznie uniósł się w powietrze, po czym padł niczym rażony prądem z roztrzaskaną żuchwą.
Tymczasem drugi z oprawców ustawiony przodem do jaskini oraz Stisli był jeszcze lekko zgięty w pół, tak że prężył się pośladkami w stronę Melkiora. Właśnie zbierał siły na atak na krasnoluda...
Melkior Tacticus:
I wtedy też zarobił w płuco z kuszy. Upadł na kolana dusząc się krwią po czym padł na twarz. Melkior odstawił kuszę i szybkim marszem z tarczą i mieczem w dłoniach ruszył ku brodaczowi.
- Chyba wszyscy co?
Stisla:
- Co, co, co? - Stisla pytał jak wybudzony ze snu - A taa, chyba tak.
Co te łotry tu robiły za biesiadunie? Ognicho sie pali jakby wieprza mieli na nim postawić - zaśmiał się zwycięsko po czym spojrzał na ranę jakiej doznał na ramieniu.
- Osz ty, piecze jak jasna cholera. ÂŻe też myśmy tego bimbru z weselicha w Marotach nie wzieli. Tera by to ukoiło moje cierpienie. - krzywił się lekko z bólu, po czym z lekkim uśmiechem dodał:
- A, Ty? Mości Druhu gdzie żeś oberwoł? Ino chyba w czoło bo jakiś taki posępny? - krasnolud zaryczał ze śmiechu
- No, już dobrze, dobrze. Trafił żeś tych dwóch kurka nioska, piękniutko! - pochwalił Melkiora na koniec.
Melkior Tacticus:
- A no, tylko szkoda że ta kusza taka powolna. Trza nad tym popracować chyba. Sprawdzisz grotę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej