Tereny Valfden > Dział Wypraw

Cień skryty w mroku

<< < (2/52) > >>

Kenshin:
Ork będąc niedaleko usłyszał dźwięk fletu, który roznosił się po puszczy. Kenshin idąc za melodią dotarł do polany gdzie stał Progan z Lithanem. Pasterz stworzenia nieśmiało podszedł do do elfa i człowieka. Ork czuł się dziwnie, kiedy Lithan na niego spoglądał oraz, kiedy z nim rozmawiał. dlatego podchodząc nie odezwał się, tylko obserwował.

Lithan le Ellander:
- Ukończyłeś swoją naukę jako szept Ventepi. Po czynach można poznać, że jesteś jej głosem. Nie tylko pośród lasu i starszych ludów, ale także głosząc naukę i prawdę wszędzie tam, gdzie ciemność i mrok zaglądają ludziom do dusz. Zostałeś godzien by stać się Alfą. Dlatego przywiodłem Cię tutaj. Musisz bowiem kogoś poznać - po czym zwrócił się do Pasterza stworzenia
- Kenshinie, oddal się na skraj polany. Bowiem Twój czas jeszcze nie nastał.

Kenshin:
Ork nie miał zamiaru wchodzić w słowo elfa. Widocznie cała sprawa nie bezpośrednio jego, ale odchodząc bez słowa zastanowił się kim jest ta osoba, z którą ma się spotkać Progan.
Ciekawe kogo spotka?

Lithan le Ellander:
Elf odwrócił się do człowieka i podszedł do niego. Spojrzał mu w oczy i mówił, cicho i szybko
- Przed tym kogo spotkasz zachowaj szczególny szacunek. To nie ktoś taki jak ja, czy Drasul. Za chwilę na polanę przybędzie Virellexo, jednorożec. Jednorożce to istoty magiczne, stworzone przed zaraniem dziejów przez samego Adanosa. Po drugiej wielkiej fali, która pogrzebała poprzednich Opiekunów, to jednorożce stały się wojownikami pana równowagi. Adanos pokrzepił ich ciała i ducha, dał im moc, uczynił swoimi wojownikami. Jednorożce żyją w osobnym wymiarze do którego tylko one mają wstęp. Przybywają jednak do nas kiedy zło rośnie w siłę. Są bezwzględne, darzą miłością tylko rośliny i część zwierząt, w każdym kto myśli widzą wroga. Staniesz się niebawem Alfą, musisz zaznaczyć należcie Ci miejsce w konkordacie, dlatego spotkasz się z jednym z przywódców oddziałów tych istot. Zachowaj szczególną ostrożność, zawierz się Ventepi, oddaj się jej po wszystko, ażeby żadna myśl nie zmąciła Twojego umysłu. W przeciwnym razie, zginiesz.
- Dobrze - rzekł Progan, któremu momentalnie zaschło w ustach - Co mam więc robić?
- Odpowiadaj na jego pytania. Pokaż że jesteś gotowy i godny tytułu Alfy. Nie dla konkordatu, lecz dla Ventepi.


Kilka chwil potem na polanie rozległ się huk. ÂŚciana lasu pękła rozrywana światłem, rozprysła się na miliony kawałków niczym rozbijany witraż. Zaraz potem polana utonęła ponownie w ciszy i ciemności, zaś po trawie biegł szybko wielki biały ogier.


Jednorożec zbliżył się do dwójki mężczyzn stojących przy Kamieniu Scalenia. Prychnął, zarżał. Umysły Lithana, Progana i Kenshina wypełnił głos
- Rycerze Ventepi, czemuście mnie przyzwali?
- Bądź pozdrowiony, czcigodny i dostojny Virellexo. Raczyliśmy wezwać Ciebie, gdyż ten oto syn Ventepi dorósł by stać się Alfą pośród dzieła stworzenia.
- Jak go zwą?
- Progan - odrzekł Lithan i spojrzał na człowieka
- Zostaw nas, Lithanie le Ellanderze, synu Skazy, posiadaczu Pierwiastka Natury - odrzekł mentalnie Virellexo. Elf odwrócił się i odszedł, poszedł do Kenshina i usiadł obok niego na trawie.

Jednorożec wpatrywał się w Progana. Stanął naprzeciwko niego, po drugiej stronie kamienia.
- Kim jesteś i kim chcesz być?

Progan:
Moja Pani, moja Matko. Jestem Twoim dzieckiem, Twoim sługą, uczyń mnie swoim narzędziem bym słowem i czynem potrafił poruszyć to co umarłe w każdym z ludzi, zaś pokrzepiony Twą mocą okazał się godny miana Twego rycerza. pomyślał Progan kiedy padło pytanie. Jednorożec cały czas się na niego patrzył. Wpatrywał się w niego swymi dużymi, czarnymi oczami.
- Jestem Progan, sługa naszej pani, Ventepi. Jestem tutaj bo chcę być tarczą dla dzieła stworzenia wielkiego Adanosa. Chcę walczyć przeciwko wszelkiemu złu, przeciwko wszystkiemu co dla swojej korzyści i wygodny, ze swojej wszetecznej i mrocznej natury podnosi rękę na święte działo stworzenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej