Tereny Valfden > Dział Wypraw
Cień skryty w mroku
Progan:
Zwierzęta zaczęły biec w stronę wędrowców. Progan zamknął oczy, naciągnął łuk, otworzył oczy, zmrużył je aby lepiej widzieć. Miał swoje lata. Cięciwa trzymana w dłoniach wpijała się w palce, kuła dociśnięta w policzek. Człowiek wybrał za swojego przeciwnika wilka. Biegł on w jednej linii, zbliżał się, nie zapowiadało się na to by zmienił pozycję. Poprowadź moją rękę, aby zadana śmierć była godna czci tego stworzenia pomyślał i wypuścił strzałę. Cięciwa zagrała, łuk szczęknął a precyzyjnie wystrzelona strzała tnąc powietrze ze świstem uderzyła w łeb wilka posyłając jego ciało na ziemię.
2x wilk
1x warg
- 1 strzała.
Nawaar:
Dhampir zaczął przeklinać siebie, że nie załadował kuszy wcześniej. Jednak bestie usłyszały, co się dzieję i zaczęły warczeć i szczekać. Dając znak, że nie będą stać bezczynnie a wściekle się bronić. Niestety kusza nie została za szybko naładowana, więc trzeba było zaufać bardziej radykalnym sposobom. Silvaster zostawił kuszę i wykorzystując czas jaki mu został dobył srebrnego miecza i sztyletu wtedy wyszedł na spotkanie rozpędzonej już bestii, która nie zamierzała zwolnić. Właśnie wtedy rozpędzony warg naskoczył na dhampira używając przewracania, Silvaster wyłożył się na ziemię jak długi opuszczając miecz, ale tym razem szczęście go nie opuściło bo sztylet wciąż znajdował się w jego prawej dłoni. Dhampir będąc w takim wstanie, nie miał wyjścia i musiał się bronić nim warg zatopiłby kły w jego szyi rozrywając aortę i inne części ciała, które mogły się jeszcze przydać, więc wykorzystując okazję kiedy zwierz był na nim zrobił zamach sztyletem trafiając w skroń leśnego zwierzaka. Srebrny kieł przebił się, przez miękką skórę, która stanowiła małą ochronę na ostrze dhampira w końcu broń sięgnęła również czaszki, a przechodząc przez nią dotarło także do mózgu uszkadzając go w dość znacznym stopniu. Warg nawet nie poczuł, kiedy śmierć go zabrała, bo cios dhampira był zbyt szybki i silny, żeby zwierzak mógł odczuć to w jakimś stopniu. Dlatego zwierz padł padł jak stał, czyli prosto na ciało Silvastera unieruchamiając go na chwilę. Teraz czekał na oddanie kolejnych strzałów, przez kompanów by mógł bezpiecznie się wycofać, bo zostały jeszcze dwa wściekłe wilki.
2x wilk
0x warg
Kenshin:
Kenshin nie miał zamiaru patrzeć jak dhampir zostanie rozszarpany, przez dwa wilki. Dlatego szybko dobył łuku z sajdaka jak i strzały z kołczanu. Teraz umieszczając żelazny pocisk na cięciwie łuku solidnie go naciągnął przymrużając lewe oko. Ork rozpoczął namierzanie i po 6 sekundach wystrzelił otwierając oko i wypuszczając powietrze z płuc. Strzała świsnęła przecinając powietrze i trafiając wilka prosto w łeb, który padł na miejscu obalając się na bok.
Pozostaje 8 żelaznych strzał.
1x wilk
0x warg
Progan:
Progan miał kolejną strzałę nałożoną na łuk. Zwierzęta były blisko. Przed chwila warg położył na ziemię dhrampira. Człowiek musiał reagować szybko, a był tylko nędznym człowiekiem. Naciągnął strzałę, wymierzył, puścił. Wystarczyło. Grot uderzył w głuchym stukiem w łeb nadbiegającej bestii, która zaskomlała przez sekundę i upadła na ziemię. Progan podszedł do zwierząt, padł na kolana między nimi po czym rzekł
- Ventepi, racz przyjąć do siebie duchy naszych braci lasu, którzy żyli ku Twej chwale i radości - powiedział po czym wstał i obejrzał strzały. Niestety, wszystkie nie nadawały się do ponownego użycia.
- Kensh, pomożesz Silvesterowi?
Kenshin:
Ork, po całej akcji schował łuk i ruszył pomóc leżącemu towarzyszowi. Najpierw chwycił martwego już warga za łapy, po czym ściągnął go z ciała dhampira, potem chwytając go za ramię podniósł do góry, jakby ważył dosłownie kilka kilo. Wszyscy o dziwo wyszli cało z tego przedstawienia, więc należało jakoś ogarnąć trofea.
- Proganie zbierzesz trofea?
Zapytał spoglądając na człowieka.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej