Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki

<< < (14/16) > >>

Mogul:
Ork rozejrzał się w poszukiwaniu, zagwizdał i zawołał Belthara.

Lucas Paladin:
Mogul

Koń posłusznie przybiegł do Ciebie, choć nadal był niespokojny. Mimo wszystko jednak pozwolił się dosiąść. Wyruszyłeś traktem na poszukiwania grupy zmierzającej do Raschet. Gdzieś po godzinie intensynwego cwału zauważyłeś po swojej lewej stronie unoszący się dym, prawdpodobnie z ogniska.

Mogul:
Ork zbliżył się na 50 metrów i spojrzał się w stronę dymu. Chciał sprawdzić kto przy nim siedzi, był gotów do obrony.

Gunses:
- Kerurevaaa'r... - syknął Gunses, zapomniał bowiem o strzałach, mógł zbadać je, były wszak mithrilowe i na pewno nadawały się do ponownego użycia. Niestety, truchła zostały w lesie. Wampir obiecał sobie, że kiedyś po nie wróci o ile nie nie trafią na nie inni myśliwi czy zwykli zbieracze. Dobry szyp wart jest swojej wysokiej ceny.
Na pieńku, który sobie tam leżał, bo akurat tak chciał, Gunses położył ciało jednego z wilków. Było już wypatroszone, w końcu mieli do czynienia z profesjonalistą. ÂŁeb wilka zdobiła strzała w mithrilu. Gunses nie uśmiechnął się, nie miał tego w zwyczaju. Skarcił się sromotnie za rozkojarzenia.
Zaraz potem wysłuchał swów Lucasa. Spojrzał najpierw na dziewczynę, potem na mężczyznę, ostatecznie na koty. Ruszył ku swojemu wierzchowcowi i przytroczył do siodła zebrane trofea. Wrócił do ogniska z wyjętym zza pasa kozikiem.
- Nie umiecie zabijać dla trofeów - bardziej stwierdził niż zapytał widząc jednego spalonego kota a drugiego z pociętą skórą na brzuchu. Wskazując na tego drugiego rzekł
- Ten chyba pójdzie na rękawiczki. - był to żart, ale Gunses żartował bardzo rzadko, toteż mroźny niczym śnieżna zawieja ton głosu popsuł cały efekt. Wampir podszedł do zabitych zwierząt i pozyskał skóry, pazury, kły i trochę krwi. Z zabitych kotów dało się też odkroić trochę mięsa na pożywienie dla ludzi. Jedno z zabitych zwierząt Gunses zawlókł w krzaki i posilił się na jego krwi. Nie chciał robić tego przy ludziach. Doświadczenie nauczyło go, że jest to źle odbierane. Wytarłszy twarz od krwi powrócił na polanę.

Pozyskuję:
64 pazurów kreshara
6m2 skóry kreshara
12 litry krwi kreshara
16 kły kreshara

//: Wyciągnięta z łba wilka strzała nadaje się do użytku?

Evening Antarii:
Evening tylko wzruszyła ramionami na słowa wampira. W duchu przyznała mu rację.
-Akurat to prawda. Pójdzie na rękawiczki- oznajmiła. Na nic więcej chyba nie starczy tej skóry. No może na jakieś skórzane elastyczne wdzianko w małym rozmiarze.
Dziewczyna zebrała skóry i zapakowała je starannie, po czym zaniosła do reszty ekwipunku, którym był objuczony Caledus. Zaraz potem wróciła i zaczęła szykować mięso dla siebie i Lucasa. Pokroiła je na mniejsze kawałki, rozdzieliła starannie. Po chwili było gotowe do przysmażenia na ogniu.


//Mogę sobie wziąć te skóry? :)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej