Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki
Lucas Paladin:
Nim jeszcze Silvaster zjawił się przy stole, Lucas zdążył odpowiedzieć na pytanie Evening.
- To pewien potężny mag, podobno parający się mroczną sztuką. Znam tylko jego imię, nie znam jego potęgi, ani tym bardziej czego chce od Bractwa. Wiem tylko, że nam zagraża i to się dla mnie liczy. - kiedy i dhampir dołączył do wesołej gromadki, Lucas przywitał go równie uprzejmie jak wszystkich. Wiedział, że nie potrzebuje wrogów. Mimo tego, że rósł w siłę. Zwrócił się więc w stronę Silvastera:
- Widzę, że Shelin już Cię poinformował. Tak, potrzebuję Twojej pomocy dhampirze i każdego, kto potrafi logicznie myśleć i dobrze władać bronią. Niebezpieczeństwo zagraża Bractwu ÂŚwitu i należy zdusić je w zarodku. Rozumiem, że śmierć paru nieumarłych i dowodzącego nimi maga nie są dla Ciebie stratą? - zapytał Lucas dość ironicznie. Wiedział, że dhampiry jako skalana rasa nienawidzą wampirów, starszej rasy, ale być może nieumarli (do których bądź, co bądź, należą również wampiry) będą odpowiednią motywacją dla Silvastera.
Nawaar:
Dhampira oczywiście zainteresowały słowa rycerza, widocznie człowiek wiedział jak podejść długowiecznego. Silvaster oczywiście, że nie miał nic przeciwko daniu w gębę paru umrzyków, a być może i wampirom, co do maga jednak nie miał zdania rzadko kiedy miał z nimi do czynienia, ale skoro był zły i ożywiał nieumarłych to ewidentnie trzeba było skrócić jego życie. Ciekaw był również, czy Bractwo umie się odwdzięczać za udzieloną pomoc wszak powszechnie wiadomo, że swoje sprawy załatwiają w swoim kręgu nikogo nie prosząc o pomoc.
- Zgadzam się uczestniczyć w waszym zadaniu, ale pod pewnym warunkiem. Chciałbym abyś odpowiedział na kilka moich pytań. Zgadasz się?
Dhampir nie chciał wejść w ciemno w takie sprawy, a choć słyszał co nieco wolał się upewnić i dopytać o kilka szczegółów.
Lucas Paladin:
Lucas uśmiechnął się. Jak zauważył, dhampir należał do ciekawskich person i zapewne, będzie wymagał od rycerza stosownej zapłaty za pomoc. Myślę, że obłowi się w twierdzy. Chociaż nigdy nic nie było wiadome. Opowiedział:
- Pytaj, udzielę Ci odpowiedzi, jeśli będę wiedział, lub jeśli będę mógł.
Nawaar:
W tym momencie kasa stanowiła rzecz drugorzędną, ale teraz nie zamierzał o nią pytać.
- Pierwsze i jedno z ważniejszych pytań. Dlaczego szukacie pomocy wśród innych osób, a nie robicie tego we własnym zakresie? Wiadomo, że jesteście obecnie jedną z najsilniejszych organizacji na wyspie.
Drugie, co dokładnie wiesz o przeciwniku i jakie sztuczki potrafi i rozumiem, że tym magiem zajmiecie się wy?
Ostatnie, ile liczy jego armia nieumarłych?
Teraz cierpliwie czekał na odpowiedź liczył na konkretne szczegóły.
Lucas Paladin:
Konkrety. To się bardzo podobało Lucasowi, był on bowiem człowiekiem bardzo prostym, co wyniósł z domu rodzinnego. Nienawidził gadania od rzeczy, prosto i konkretnie, to mu imponowało. Odpowiedział więc:
- Mimo tego, że jesteśmy silni, wysyłanie niedoświadczonych rycerzy na niebezpieczną wyprawę, to szkoda człowieka. Wy jesteście zaprawieni w boju, do tego macie zdolności, których moi rycerze nie posiadają. Poza tym Bractwo musi strzec siedziby, gdyż tam mag również ma swoje oczy i uszy. Drugie, co wiem? - Lucas spojrzał zafrasowany na Silvastera - Wiem tyle, że to potężny nekromanta o szerokich wpływach w gmimie Raschet. Tam posiada swój zamek, skąd dowodzi armią trupów. Nie przyszło mi się jeszcze z nim mierzyć, tyle wyciągnęli nasi ÂŻniwiarze od zdrajcy. A co do armii, szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia.
Czas nagli, a więcej osób nie pojawiło się w karczmie, zatem to, co miał Lucas obecnie musiało mu wystarczyć. Dwójka rycerzy Bractwa, wampir i dhampir. Cóż za kompania. Należało ruszać, z Efehidonu do Raschet było dość daleko. Lucas postanowił przedstawić wszystkim dokładne informacje.
- Panowie o wyczulonych zmysłach zapewne słyszeli już wszystko, ale wolę się upewnić, że każdy ma wszystkie informacje. Otóż, całkiem niedawno wewnątrz Bractwa ÂŚwitu, jeden z naszych aniołów wykrył w naszej rodzinie zdrajcę, który zapragnął zinfiltrować organizację i przekazać komuś nasze tajemnice. Całe szczęście został wykryty i przesłuchany przez ÂŻniwiarzy, którzy wyciągnęli od niego informacje, że jego Pan posiada swoją siedzibę w południowej części gminy Raschet, nazywa się Gondar i jest potężnym nekromantą, prawdpodobnie nawet liczem. Wiemy, że chce zaszkodzić Bractwu i rozszerzyć swoje wpływy, otrzymaliśmy informacje o pojawieniu się istot nieumarłych na terenach gminy. Naszym zadaniem jest zniszczyć Gondara i zatrzymać jego ekspansję. Każdy ma konia? Czy ktoś ma jeszcze jakieś pytania?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej