Tereny Valfden > Dział Wypraw
Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki
Evening Antarii:
-Kto byłby tak głupi by zadzierać z Bractwem?- mruknęła i uniosła kąciki ust z politowania dla ewentualnych sprawców. Tak naprawdę, skoro ktoś tak silny jak Kanclerz był zaniepokojony tym faktem, to sprawa nie była błaha. Być może będzie wymagała poświęcenia, ale na to każdy wierny rycerz jest gotowy, więc to nie problem. Także umiejętności w walce pomogą im pokonać zdrajców. -A wiadomo chociaż kto, lub co, i jak, działa na naszą niekorzyść?- dopytała jeszcze. Wszak Lucas powinien być jedną z bardziej poinformowanych osób w organizacji. Eve raczej była roztrzepana, często o czymś zapominała albo gubiła. Tak to już z nią było.
Gunses:
Gunses dostał informację przez posłańca o zleceniu. Wyszedł więc wieczorem z karczmy i udał się do warsztatu kowalskiego. W kuźni ukuł ze stali okrutny bułat, którego ostrze było w stanie zakończyć niejeden żywot. Wrócił potem ponownie do karczmy.
Nawaar:
Dhampir zmierzył rycerza swoimi oczami. Wiedział teraz, że sprawa jest poważna właściwie słyszał wszystko, co mówił Lucas, ale nie zamierzał o tym nikomu mówić. Cała sprawa go zainteresowała, bo rzadkością było aby bractwo prosiło ludzi z zewnątrz, być może bali się tego całego szpiega i nie chcieli odkrywać kart, przed zamachowcami.
- Dobrze. Udam się do stolika.
Silvaster wziął hełm pod pachę i podszedł w stronę gdzie siedziała Evening i Lucas. Najpierw przywitał się z kobietą, a później z mężczyzną.
- Dzień dobry panno Evening.
Schylił lekko głowę.
- A, Ciebie rycerzu jeszcze nie spotkałem jestem Silvaster i słyszałem, że potrzebujesz chętnych ludzi do jakiegoś zadania, czy to aby prawda?
Zapytał, bo jakoś do końca nie mógł uwierzyć słowom, które słyszał.
Evening Antarii:
-Cześć, Silva- powiedziała od niechcenia.
Gunses:
Gunses zobaczył dziewczynę rozmawiającą z Silvą. Westchnął tylko. Liczył na bliższe poznanie zakonnicy.
//: Ale jesteś ;[
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej