Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki

<< < (3/16) > >>

Lucas Paladin:
- Eve, siostrzyczko! - Lucas wyraźnie rozradował się na widok Evening. Cieszył się, że Bractwo również weźmie udział w tym niebezpiecznym przedsięwzięciu. Z pokorą przyjął gratulacje, wiedział bowiem, że jeszcze bardzo dużo pracy przed nim. Eve jednak musiała coś przeoczyć, Shelin stał właśnie bowiem przy szynkwasie rozmawiając z Gunsesem, ale Dorrian ukłonił się wdzięcznie na jej widok. Ale gdzie maniery Lucasa, natychmiast wskazał miejsce Pannie Antarii, aby tam mogła spocząć.
- Siadaj, siadaj. - rzekł z uśmiechem. - Co Cię sprowadza w te okolice? - uprzejmości też przerwało pojawienie się wampira. Przedstawił się jako Gunses Cadacus. Lucas znał to imię, obiło mu się już kiedyś po uszy. Był też wysoko postawionym jegomościem, w końcu hrabią. Właśnie na takich towarzyszy broni liczył święty mściciel.
- Witaj. - uprzejmie odpowiedział Lucas. - Będziecie potrzebni Panie hrabio, Bractwo ÂŚwitu potrzebuje Waszej mocy. Sugeruję jednak poczekać jeszcze na kilka dodatkowych osób, nie chciałbym wszystkiego powtarzać każdemu z osobna. Siadajcie, proszę.

Evening Antarii:
No dobra... Trochę mu zazdrościła, że on już jest po awansie. Sama miała jakoś za mało czasu. Albo grzywien w sakiewce na naukę. To drugie było bardziej prawdopodobne. Niemniej jednak, była dumna z Lucasa i cieszyła się że Bractwo rośnie w siłę i przybywa co raz potężniejszych członków. Skarciła się w duchu i postanowiła, że sama musi jak najszybciej dostąpić tego zaszczytu. Zło samo się nie pokona.
-Dziękuję. No wiesz, nudy. Chciałam coś zjeść w centrum Efehidonu po prostu. I może z kimś porozmawiać. A trafiłam na jakąś... poważniejszą sprawę?-spytała i zajęła miejsce obok mściciela. Bractwo potrzebuje pomocy, a więc coś jest nie tak? Wolała poczekać na wyjaśnienia. Potem przyjrzała się wampirowi. Gunses Cadacus. Słyszała to gdzieś? Całkiem możliwe. Skinęła głową w jego stronę, co by nie przerywać Lucasowi.

Lucas Paladin:
Shelin Kertha, przyboczny Lucasa Paladina i herold Bractwa ÂŚwitu tymczasem, rad z tego, iż hrabia Cadacus zdecydował się udzielić pomocy jego Panu postanowił poprosić o pomoc drugiego z przybyłych do karczmy gości. Blondyn o dziwnej skórze, który odszedł od wampira i usiadł gdzieś przy samotnym stoliku był tą osobą. Shelin delikatnie zbliżył się do Silvastera i zapytał podobnie taktownie jak w przypadku Gunsesa:
- Przepraszam Was, Panie. Czy moglibyście podejść do tamtego stolika? - tu wskazał palcem na miejsce, w którym siedzieli już Lucas, Evening i Gunses - Mam wrażenie, że mój Pan potrzebuje Waszych usług.

Gunses:
- Nie będę Państwu przeszkadzał w prywatnych rozmowach - rzekł Gunses mimo iż wyczulony słuch dawał mu możliwość słyszenia ich rozmowy nawet z drugiego końca karczmy - Kiedy zbierze się wystarczająca grupa osób podejdę.

Lucas Paladin:
- Widzisz, masz talent, Eve. - zaśmiał się Lucas, a potem spoważniał. Ponieważ wampir odszedł od stołu, mściciel mógł sobie pozwolić na uchylenie odrobiny rąbka tajemnicy. - Bractwo ÂŚwitu zostało zinfiltrowane. Na szczęście nasi aniołowie już wytropili zdrajcę i po kilku dniach przesłuchania w końcu się ugiął. ÂŻniwiarze mają swoje sposoby uzyskywania odpowiedzi. Musimy pozbyć się tego, kto zagraża egzystencji naszej rodziny na terenie gminy Raschet. Jeśli się rozprzestrzeni, wtedy nie będziemy w stanie go powtrzymać. Dlatego potrzebuję pomocy potężnych osób. Twojej też, Eve. Więcej szczegółów podam, jak będą wszyscy, jak już mówiłem, nie chciałbym się powtarzać. - zasępiona mina Wielkiego Kanclerza wskazywała ogromne zatroskanie o jego dom, jego rodzinę. Koniec końców, sprawa dotyczyła również Evening. Postanowił poczekać jeszcze do wieczora i ruszyć. Czas nagli, a wróg z każdą minutą rośnie w siłę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej