Tereny Valfden > Dział Wypraw

Tam, gdzie ciała spoczywają na wieki

<< < (2/16) > >>

Gunses:
- Możesz zapytać, ale ja nie muszę odpowiadać - powiedział Gunses i uśmiechnął się paskudnie do swoich myśli

Nawaar:
Dhampir wzruszył ramionami i wiedział, że. Rozmowa skończona. Tak sobie wytłumaczył zachowanie Gunsesa. więc teraz cicho popijał sobie winko. Jednak tak siedząc i z braku rozrywek znudził się.
- To ja sobie pójdę gdzieś tam.
Powiedział i poszedł do samotnego stolika, nie chciał przeszkadzać wampirowi w posiłku. Tak oto siedząc samotnie mógł rozkoszować się winem.

Lucas Paladin:
Shelin nadal się rozglądał za odpowiednimi towarzyszami, gdy przyuważył dwóch rozmawiających ze sobą jegomościów. Blondyn i człowiek o włosach białych niczym śnieg. Wydawali się mu odmienni od reszty, być może właśnie takich osób poszukiwał Lucas. Był jednak człowiekiem nieufnym, zbyt dużo w życiu zdołał przejść, żeby teraz powierzyć losy Bractwa pierwszym lepszym awanturnikom. Nie miał jednak za dużo wyboru, to Lucas tutaj dowodził i to on decydował o doborze towarzyszy broni. Wstał od stołu i skierował się ku szynkwasowi, za którym został Gunses. Kiedy był już niemal obok białowłosego nieznajomego, natychmiast zauważył krew przez niego spożywaną. Wampir, przemknęło mu tylko przez myśl. Starając się więc zachować jak najwięcej taktu, odezwał się:
- Przepraszam Was, Panie. Czy moglibyście podejść do tamtego stolika? - tu wskazał palcem na miejsce, w którym siedział Lucas. - Mam wrażenie, że mój Pan potrzebuje Waszych usług. - starał się, żeby brzmiało jak najbardziej szczerze i oficjalnie.

Evening Antarii:
Eve  się nudziło. Czasem nawet bardzo. Czekała jeszcze na nagrody za wyzwolenie Zuesh, które były jej niesamowicie potrzebne do realizacji zamówień, a nie mogła przecież zwlekać. Tak więc nie mając nic do roboty postanowiła wybrać się do  karczmy z nadzieją spotkania kogoś do rozmowy. Ot, zwykła rozmowa przy dobrym jedzeniu o wszystkim i o niczym z kimś znajomym lub nie. Przemierzyła uliczki Efehidonu nawet nie za bardzo zwracając uwagę na to, co dzieje się wokół. Szła nieco zamyślona, wzrok wbijała w kamienną drogę przed sobą.
Nietrudno było przeoczyć "Obieżyświat". Pełno ludzi, bogatych i biednych, kłębiło się przy wejściu. Tym lepiej będzie znaleźć kogoś do towarzystwa do posiłku i do rozmów o bzdurach, albo o pogodzie, albo o tym co też może być w następnym Gońcu Valfdeńskim.
Dziewczyna weszła do karczmy. Najpierw ujrzała tłum twarzy albo pleców które zastawiały jej drogę. Ale potem udało jej się przedrzeć dalej. W głębi sali było już trochę luźniej. Wśród wielu zgromadzonych istot zobaczyła Lucasa siedzącego jeszcze z kimś z Bractwa. Niestety najwyraźniej wypadło jej z głowy kto to. No cóż. Ruszyła więc zadowolona w ich stronę, a w tym samym czasie także dostrzegła Silvastera - dhampira z którym zamieniła jedno zdanie. I jeszcze jednego wampira.
-Gratuluję awansu!- przywitała się z Lucasem tak jak wypadało. Potem spojrzała w stronę drugiego rycerza i podała mu dłoń -Miło mi. Mogę się przysiąść? Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?- wyglądali dość posępnie, a  przecież był taki piękny dzień.


//Proszę o dodanie do uczestników :)

Gunses:
Gunses spojrzał ukratkiem na człowieka. Postanowił jednak spojrzeć na ów jegomościa przy stoliku, zanim zacząłby wypowiadać się o tym, komu jego 'uslugi' mogą być świadczone a komu nie. Poznał w Lucasie Marszałka Koronnego.
- Niech tak będzie - rzekł tylko i wstał od stołu zabierając ze sobą krew. Jako Protektor Valfden musiał zainteresować się tym, co mogło zagrażać wyspie albo jej mieszkańcom. Podszedł do stolika Lucasa, przy krótym siedziała również dziewczyna
- Witaj. Twój druh zechciał przekazać mi informację, że mogę być Tobie potrzebny, panie Marszałku. Gunses Cadacus - przedstawił się wszystkim.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej