Tereny Valfden > Dział Wypraw
Czarny Duch
Elrond Ñoldor:
// Na moje, to na plecach przymocowaną do zbroi jakimś hakiem czy rzemieniem, jak tarczę, czy topór.
- Poczekaj, poczekaj, pomóż, proszę... - oczy miał mokre, a twarz spowił grymas bólu. Drapał się coraz mocniej, że wydawało Ci się, że zaraz zadrapie się do krwi.
// Ja uciekam spać, jutro mam na 8.00 i jestem na uczelni do 16.30...
Radowit:
- Ale że co?
Elrond Ñoldor:
- Boli. Mnie i nas innych - krew spłynęła mu po łokciu.
Radowit:
- O matko... - powiedział elf, pochodząc nieco bliżej. Nie wiedział co się stało, ale tego gremlina coś bolało i jakby nie patrzeć cierpiał. Nie chciał zostawić go w potrzebie, w końcu Ventepii patrzyła a on pamiętał co jej przysięgał w chramie przed jej posągiem tamtego dnia.
- Mogę jakoś pomóc?
Elrond Ñoldor:
- Nie wiem. Czary? Mikstura? Innie też. Teraz i później. To trzeba zatrzymać - zaczął dreptać w miejscu. Najwyraźniej uznał, że za dużo czasu stracił już na tej polanie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej