Tereny Valfden > Dział Wypraw
Spotkanie po latach
TheMo:
Jakie gówna? Ktoś tu się zagalopował i zapomniał kto prowadzi wyprawę. Pomijając gówniane tematy Themo przyjrzał się towarzyszowi. I zauważył... gówno. No musiał do tego wracać. Przyjrzał się dokładniej, jakby nie miał nic innego do roboty. Dzięki temu zobaczył, że było w części wyschnięte. Co znaczy, że trochę leżało. Pogłówkował trochę i połączył fakty.
-Chyba wiemy w którą stronę mają kryjówkę. Który wieśniak prowadziłby krowę po lesie? Na pewno żaden też nie pozwoliłby błąkać jej się samotnie.
Nardo:
Wzdychnął.
-Nie wiem co chcesz zrobić.
Wyciągnął z plecaka jabłko, podrzucił i wziął gryza.
TheMo:
Themo złapał się za podbródek. Zawsze tak robił, kiedy myślał. Odwrócił głowę i próbował znaleźć jakąś ścieżkę, czy inne ślady czyjejś obecności.
-Szkoda, że nie nauczyłem się zastawiania pułapek. Twój pomysł ze schowaniem się był najlepszy. Tak na noc zrobimy.
Spojrzał w górę. Spomiędzy gałęzi udekorowanych zielonych liści różnorakiego kształtu przebijało się słońce. Gdzieś spomiędzy koron słychać było śpiew ptaków.
-Jest koło południa. Mamy trochę czasu, żeby się przygotować. Jakieś pomysły?
Nardo:
-Idziemy tam gdzie chowają zwierzęta i tam zastawimy jakieś pułapki albo coś
Wziął następnego gryza jabłka.
TheMo:
-Jakbym się na tym znał. Niestety nie zdążyłem się tego nauczyć. Wracamy do wioski.
Ruszył powolnym krokiem w stronę wioski, gdzie mieli podjąć dalsze działania. Uważnie patrzył pod nogi. Może i miał metalowe buty, ale myśl czyszczenia ich z gówna nie czyniła go szczęśliwym. Miał też oko na wszelkie sidła, które mogli zastawić albo kłusownicy, albo polujący wieśniacy. Albo ci porywacze zwierząt. Jednak do tej pory nadepnął tylko na jeden patyk. Nardo szedł za nim. Dotarli na skraj lasu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej