Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Bramy wiedzy

<< < (29/34) > >>

Rakbar Nasard:
- ÂŚwiadków czego?

Isentor:


Z mgły wyłoniła się humanoidalna postać.
- Mego nadejścia!

Rakbar Nasard:
Rakbar teatralnie się ukłonił, nie spuszczając jednocześnie wzroku z istoty.
- Jak mam powitać kogoś, kogo kompletnie nie znam? Kogoś, kto nie przedstawia żadnej znanej mnie rasy, żadnej znanej mnie kultury. Nawiedzałeś moje myśli o różnych porach dnia, więcej czyniąc wątpliwości i pytań niż odpowiedzi. Dlaczego?

Isentor:


- Nazywam się Saril Vertunis i jestem zaledwie posłańcem, kukiełką odgrywającą swoją rolę w spektaklu przygotowanym przez siły potężniejsze niż znane Ci dotąd byty. Mój invuto rozszarpie Ci gardło jeśli wykonasz fałszywy ruch. Byłeś obserwowany, jako jeden z nielicznych zachowałeś tajemnice. Jestem Twoją nagrodą, dowodem na to, że nie zwariowałeś. Nie mogę powiedzieć więcej! Nawet tutaj mogą dojrzeć nas oczy niegodnych, do uszu ignorantów dobiegną nasze szepty i tajemnica przestanie być tajemnicą. Jesteś na dobrej drodze długiego szlaku do bram prawdy i wiedzy...

Rakbar Nasard:
- Nie strasz mnie, nie-do-końca-poznany-bycie, bo i ja mam na usługach swoje istoty. Ich ogień dotąd spalił wszystko, czego się dotknął. Nie lekceważ mnie! - Rakbar uniósł się lekko. Przyglądał się istocie zwanej "invuto", ale nie ze strachu lecz ciekawości. Wydawało mu się, że istota z którą rozmawia to jego odpowiednik w innej rasie, również okultysta, zdolny przyzwać lub kontrolować właśnie to. Był zafascynowany tym wszystkim, co widzi. Przestawał żałować, że po tak trudnej i długiej próbie na arcymaga ruszył od razu w kolejną podróż, bez odpoczynku, bez nadrobienia braków we własnym szkoleniu. To więcej, niż mógłby osiagnąć siedząc w wieży. - Rozumiem. To co powiedziałeś, sprawia wrażenie, że nie do końca panujecie nad sytuacją. Nie zabilibyście wszak tylu postronnych. Jak daleko muszę jeszcze iść tym "szlakiem", by dojść wreszcie do celu?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej