Tereny Valfden > Dział Wypraw
Błotna maseczka
Anette Du'Monteau:
Drzwi otworzył ci starszy ork. Siwizna już dawno zaatakowała resztki jego czupryny na głowie.
-Czego? - spytał ciamkając ustami z których wystawał tylko jeden żółty kieł. Drugi najwyraźniej ułamał się lata temu. Zapewne była z tym związana jakaś ciekawa historia, lecz skąd miałeś mieć o tym pojęcie.
Mohamed Khaled:
- Witam... - ukłonił się serdecznie. - Szukam pewnego jegomościa. Jeremy mu było. Wie pan może, gdzie mieszka? Ciężko no się tu odnaleźć. - choć twarz zachował kamienną, zwrócił jednak szczególną uwagę na kieł orka. Nie zapytał jednak, a po co ma się narażać? A jak to była bolesna historia? Chciałby jeszcze pożyć.
Anette Du'Monteau:
-Rita? Jaka Rita? - zdziwił się ork. -A pana ego kuka? A co to te ego? I mówisz że Jarema się zowie? ÂŚcieżka to tam będzie, nie tutaj. Starszy ork najwyraźniej nie najlepiej słyszał
Mohamed Khaled:
- JEREMY - powiedział już trochę głośniej. - Taki CZÂŁOWIEK. MIESZKA GDZIEÂŚ TUTAJ... - patrzył na orka rozdrażnionym wzrokiem. Głuchy ork. Czy już nic nie jest normalne na tym świecie? Jeszcze nie spotkał głuchego i starego orka, który nie byłby martwy...
Anette Du'Monteau:
-Trzeba było mówić od razu że Jeremy, a nie jakieś ego i ścieżki. - skomentował ork. -I nie wrzeszcz tak, nie jestem głuchy. Jego dom jest na prawo od mojego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej