Tereny Valfden > Dział Wypraw
Błotna maseczka
Mohamed Khaled:
- Jak mieć pecha, to mieć pecha na całego... - warknął pod nosem. Gdy potrzeba tłumu, tego nigdzie oczywiście nie ma. A gdy go jednak już nie trzeba, zwalają się na ulice jak mrówkowie...
Przechodził między ludźmi, popychając ich delikatnie na boki, coby nie wywołać jakiejś kłótni. Miał niekiedy ochotę zabić paru i iść dalej, ale nie chciał wdać się w poważniejsze kłopoty. Tak więc cierpliwie podążał dalej, ku bramie.
Anette Du'Monteau:
W końcu twym oczom ukazała się brama wjazdowa do miasta.
Mohamed Khaled:
Uśmiechnął się pod nosem, bowiem połowa jego dotychczasowego celu została wypełniona. Teraz przyszło mu znaleźć chatkę okrytą strzechą, znajdującą się gdzieś niedaleko. Pytanie tylko, czy w mieście, czy zaraz za nią. Obstawił oczywiście, że taki staruszek przybytek musi mieć w mieście. Ktoś go jednak chronić musi.
Rozejrzał się nad głowami ludzi, lustrując dokładnie każdy szczegół.
Anette Du'Monteau:
I owszem znalazłeś takową charę. Problem polegał na tym, że niedaleko były jeszcze dwie podobne. Z zewnątrz jak widziałeś nie różniły się praktycznie niczym konkretnym.
Mohamed Khaled:
- Ech... - westchnął zrezygnowany. Odnalazł cel, a jakże. Szkoda tylko, że potrójnie. Przeczesał delikatny zarost opuszkami palców. Musiał teraz znaleźć tą odpowiednią. Poprawił katanę, która od dłuższego czasu ciążyła mu na plecach i raźnym krokiem ruszył do pierwszej chatki po lewej. Przybrał serdeczny uśmiech, zdjął kaptur i zapukał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej