Tereny Valfden > Dział Wypraw
Dyplomatyczne gierki czyli zabawa w Kotka i...
Hagmar:
Koty przez dłuższą chwilę analizowały dokument. Pierwszy odezwał się Khal.
- My takich dobrodziejstw nie mieliśmy, ale mniejsza z tym. Oboje mamy coś czego potrzebujemy. Wam przyda się miejsce zbytu towarów, nam wasza protekcja. Syn Aragorna opowiadał mi o Ghuruk i jego ekspansywności. To może być kiedyś problem... zresztą, sami i tak się nie odbudujemy.
Zuesh posiada liczne złoża drogocennych klejnotów, mamy egzotyczne owoce, ingrediencje alchemiczne dostępne tylko tutaj... Proponujemy by samo Kenin zostało republiką kupiecką.
- Reszta wyspy, z wyłączeniem kilku kopalń byłaby wasza.
Gordian Morii:
- Nie mnie decydować o tym, bo jak sam zapewniałem osobiście nie zależy mi na ziemi. Mam wystarczająco dużo włości zarządzanych przez mego ojca, by czerpać z nich to co potrzebne mi jest dla życia. - odparł Morii
- Nie mniej jako dowódca Królewskiej Floty chciałbym aby Zuesh stało się drugim punktem ochrony handlu morskiego i całego Oceanu ÂŚwitu. Patrole morskie pomiędzy Valfden a Zuesh obsługiwane byłyby przez nasze jednostki pod banderą królewską. Wy zajęlibyście się ochroną szlaków morskich od Ilusmiru do waszych granic. Gdyż nie możemy narażać się na zwykłe zuchwalstwo i wpływać na wody kontrolowane przez naszych nieprzyjaciół. Zuesh musi za wszelką cenę utrzymywać pozory neutralności względem kontynentu, aby mogła bezproblemowo nawiązywać stosunki handlowe z całym zachodnim wybrzeżem. My zaś ze swojej strony wykorzystamy południową część wyspy do wybudowania ośrodka zaopatrzeniowego, by w razie potrzeby w krótkim czasie móc zjawić się na wyspie z własnymi posiłkami, które nie musiałyby korzystać bezpośrednio z utrzymania przez miasto Kenin. Dodatkowo na Valfden rozpoczęliśmy budowę umocnień morskich. Forty zaczynają chronić wyspę od jej zachodniego brzegu, dlatego uważam, że takie formy obronne pozwoliłyby wam na obronę przed ewentualną agresją i dałyby nam czas do przerzucenia wojska.
Hagmar:
- Przy dobrych wiatrach da się tu dotrzeć w 30 godzin z ewentualnymi posiłkami.
- Panie Morii. Zuesh nie ma floty wojennej. Te kilka okrętów kupieckich w porcie lepsze dni ma już za sobą. Możemy co najwyżej strzec Morza Orathu by zapewnić spokojny przepływ towarów między wyspami.
Nie mamy stoczni i dość ludzi. To co odzyskano z Bisory starczy na naprawe miasta i zakup żywności i materiałów od was. Nie wiem jak Vashir ale ja popieram pomysł ale jako plan na później.
- Jest trzecia opcja - wtrącił dracon - Możecie dołączyć dołączyć do Valfden jako prowincja o sporej autonomii. Byłaby to marchia z racji położenia, podległa koronie ale z kilkoma przywilejami handlowymi. Zyski z portów idą do korony, ale myślę że król odstąpiłby te... 10%? Gordianie?
Gordian Morii:
- Ja nie mam prawa przemawiać w imieniu króla, ale dałoby to Wam i nam wymierne korzyści. Likwidacja podatków na rzecz wzrostu produkcji i zwiększeniu obronności tego miejsca. Zuesh otrzymałaby też część floty wojennej Valfden stając się stałą bazą floty północnej. My mielibyśmy za to możliwość bezpośredniego uczynienia z wyspy bastionu obronnego.
Hagmar:
- Mnie to pasuje, po śmierci Valoora pełnię władzy mam ja. A zaproponowany przez Aragorna układ jest uczciwy.
Proponuje więc toast za sukces wstępnych negocjacji. - odpowiedział Zantesh wznosząc kielich z winem. Aragorn uczynił to samo.
- Za współprace. Powiedzieli wszyscy, dracon upił słodkiego wina, mu smakowało. No dobra... Aragornowi smakuje wszystko co ma %...
- Powinienem więc udać się z Wami na Valfden prawda?
- Tak, my niestety nie mamy aż takiej władzy by podpisywać traktaty. A ja rozkazy przybycia tutaj otrzymałem przed wyjazdem króla. Isentor powinien chyba jednak już wrócić.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej