Tereny Valfden > Dział Wypraw

Dyplomatyczne gierki czyli zabawa w Kotka i...

(1/3) > >>

Gordian Morii:

Gdy ustały walki, a Bisora została zdobyta siły Kunan i Valfdeńczyków powróciły do miasta gdzie "obcy" zapakowali się na okręt i odpłynęli na wyspę. Na nota bene drugiej wyspie pozostał tylko Aragorn i Gordian, którzy musieli spędzić tu kilka dni dając włodarzom tego miejsca czas na uprzątnięcie najbardziej palących spraw, posprzątanie części miasta i ponowne zakwaterowanie ludzi. Kilka owocnych w zwiedzanie i poznawanie kultury dni Gordian i Aragorn spędzili w górnej części miasta rozmawiając i poznając ten niezwykły lud.
Wreszcie zaproszono ich na rozmowy.
Gordian ubrał się w swe najlepsze szaty i wspólnie z Aragornem pojechali konno do pałacu.

Hagmar:
A w pałacu czekał na nich Vashir i obecnie drugi kot "kraju" Zantesh. Vashir skinął na naczelnego handlarza.

- Witajcie, nazywam się Zantesh, przewodniczący Izby Handlowej Królestwa Zuesh. To zaszczyt móc Was powitać.
- Ja jestem hrabia Kevan Aragorn Tacticus, mój towarzysz to wicehrabia Verran Gordian Tinuviel Morii. Nam również jest niezmiernei miło.
- A więc zaczynajmy. Proszę, siadajcie. - Odpowiedział Khal wskazując nam miejsca przy zastawionym jadłem stole.

Gordian Morii:
- Gordian Morii - poprawił dracona - To z Tinuvelem było dawno i nieprawda. Ale nie o tym mieliśmy rozmawiać. - rzekł i zajął przygotowane dla niego miejsce.
Póki co nie odzywał się gdyż miał być tu tylko partnerem rozmów, a zawsze pierwsze zdanie należało do gospodarzy. Nalał więc sobie odrobinę strasznie słodkiego wina i walcząc sam ze sobą powoli pozwalał mu wpływać do żołądka.

Hagmar:
- Zdajemy sobie sprawę z tego że nasza pozycja nie jest za wysoka, mimo to łatwo skóry nie sprzedam wiedząc że jedno Wolne Miasto już macie. Zaczął Vashir
To prawda, Ekkerund jest winne Valfden posłuszeństwo w razie wojny i to w sumie wszystko. Na Valfden nie ma podatków, stawiając sklep płacisz raz i tyle.
- Jak to tak? Bez podatków? Zantesh zrobił wielkie oczy.

Gordian Morii:
-To może ja przybliżę nieco naszą gospodarkę. Jak może wiecie szlachetni panowie nasza rodzima Valfden przez kilka lat znajdowała się w całkowitej izolacji z powodu działań nieprzychylnych nam środowisk i głównego ich prowodyra Meaneba. Mgła odgradzająca wyspę od pozostałej części świata sprawiła, że handel zamorski a więc i zewnętrzna wymiana gotówki upadła przez co nasze królestwo musiało znaleźć inne źródło dochodu. Wielki obszar i bogactwa naturalne Valden sprawiły, że postawiliśmy na produkcję i wydobycie. Podatki przestały być nam w ogóle potrzebne z prostego względu. Bogaty obywatel kupi więcej niż biedny, dlatego produkowane przez nas samych dobra znajdowały miejsce zbytu na rynku lokalnym zapewniając państwu dochód. Każda prowincja specjalizuje się w produkcji określonych dóbr, których sprzedaż przynosi bezpośredni zysk lokalnej społeczności i panom rządzącym na tych terenach. W ten sposób do skarbu trafiają pieniądze, a ludność nie musi obawiać się łupieżczego działania biurokratów, których jak na tak wielkie królestwo mamy całkiem niewielu.
Jeśli chodzi o podstawę naszych praw, przeczytacie o nich w tym dziele. - powiedział kładąc na stół konstytucję Valfden.
- Tak wygląda nasze prawo i ustrój.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej