Dhampir już gotowy z naładowaną kuszą i hełmem na głowie czekał, a na wytrzepanie soli ze broi przyjdzie jeszcze czas. Teraz tak sobie spokojnie rozmawiali jakby nic się wydarzyło, a wydarzyło się już wiele. Port został odbity i to bez większych strat, poza jednym opętaniem i dość poważną raną kłutą u jaszczura. Całe szczęście, że przybył na misję wampir inaczej Szeklan do końca wyprawy byłby niezdolny do służby. Jednak, kiedy dowódcy już zorganizowali plan działania oraz odbicia centrum wyszedł elf Melkior we własnej osobie. Ten rzucił rozkazy i wiadome było już było i bez jego słów, że będą ostrzeliwać przeciwników. Nadawał się do tej roboty tak samo jak wampir. Oboje widzieli w ciemnościach, które powoli się zbliżały.
- Tak jest!
Powiedział i stanął naprzeciw Melkiora.
- Gotowy do akcji!
Również rzekł głośno i donośnie. Normalnie działałby sam, ale ta sytuacja była bardzo wyjątkowa, bo chodziło o walkę z demonim pomiotem a nie ze zwykłymi ludźmi jak to było do teraz.