Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Hagmar:
Kanclerza zabrano wśród jego i tłumów wrzasków, lud żądał krwi i krew dostanie. Skończyło by się na publicznej egzekucji gdyby nocnego nieba nie przeciął grom. Na placu stanęła odziana w luźną szatę i wsparta na kosturze kunanka. Kunanie zamilkli i spuścili głowy... Coś chrupnęło, martwe ciało Valoora osunęło się na bruk
- Nie ma emocji, jest spokój. Zapominasz się Vashir. Dusza Valoora trafi tej nocy do Otchłani, zabrać ciało. Teraz możecie go nawet wypchać, Powiedziała spluwając na trupa.
Szamanka... Pomyślał dracon, nie ośmielił sie spojrzeć jej w oczy.
//Fun <tuli>
Nawaar:
Barbażynćy! Pomyślał dhampir, ale na głos nie chciał ich wypowiedzieć. Ten lud miał swoje zwyczaje i obyczaje, których na głos nie powinno się komentować. na słowe, które Jednak, kiedy inni kunanie zabrali się do , "robótek ręcznych" a potem zatkał uszy. Nie chciał usłyszeć tego wrzasku, które stłumione i tak dochodzily do jego wyczulonych uszu. Taka była zapłata za zdradę ludu i sprzedawania ich do nie woli, a co prawda pokój ale co to był za ład? Walki trwały cały czas i jedynie wydłużyły jedynie życie, tylko co niektórych kotów. W końcu i tak doszłoby do najazdu na miasto i wybicia wszystkiego, co żywe. Nagle głosy ucichły i pojawiła się kunanka, która dobiła Valora, po czym zaintonowała jakieś jej szamańskie powiedzenie. Wtedy Silvaster otworzył oczy i zdjął ręce z uszu. Mógł się teraz dokładnie przyjrzeć kobiecie.
DarkModders:
Jaszczur ocknął się na statku. Otworzył oczy jednak wszystko miał jakby za mgłą. Podniósł się lekko podpierając się prawą ręka. Co ja tu znowu robie? - zapytał rozglądając się po statku. Wreszcie chciał przetrzeć twarz ręką, wtedy poczuł różnice. Spojrzał na lewą ręke. Mina była nie tęga. Wszystko przeszło mu przez głowe, jego życie wojownika było już skończone. Mógł poskładać swoje bronie na półki schodząc ze spuszczoną głową. Wreszcie wydusił kilka słów do stojących obok orków:
- Co jest kurwa! Gdzie moja ręka? Co się działo?
Evening Antarii:
Evening przyglądała się całej sytuacji. Najpierw z przerażeniem, gdy demon opętał Kanclerza. Potem z podziwem dla Draga, że udało mu się znaleźć zdrajcę a potem odczynić nad nim egzorcyzmy. A kiedy zdecydowano się go oskórować... Cóż, taka kultura i "tradycja". Należało pozwolić Kunanom zrobić ze zdrajcą to, co uważają za słuszne i tyle. Nie ingerować, nie oburzać się, zostawić ich w spokoju.
Także i ona okazała przybyłej kunance szacunek. Schyliła lekko głowę.
Hagmar:
- Rękę Ci dziś ujebało! - Odpowiedział Durshlak Szeklanowi.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej