Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (115/191) > >>

Melkior Tacticus:
Nie wybił. Nie zdążył. Znowu ktoś uratował życie Szeklana. Z mieczem i tarczą w rękach Melkior dopadł do demona, srebrne ostrze trafiło w przed ramie paskudy przechodząc jak ciepły nóż przez masło. Po stracie ręki demon się zachwiał. Wykorzystując to elf ciął go w prawą nogę tuż poniżej kolana. "Pogromca" odrąbał ją bez trudu, ogr wypieprzył się na ziemię, herszt najemników błyskawicznym ruchem rozrąbał mu łeb. Nawet super regeneracja mu nie pomoże.

64x ogrzy demon

DarkModders:
Jaszczur odbiegł do tyłu. Topór ze stali nie dawał mu szans w walce z demonami. Zajął mniejsce w ostatnim szyku. Wolał osłaniać tyły w razie jakiegokolwiek ataku.

Xvier aep Deler:
Xvier trzymal się zaraz za strzelcami, czekal na przegrupowanie. Krasnolud nie chciał walczyc z tymi olbrzymimi bestami mając do dyspozycji jedynie sztylet.

Mohamed Khaled:
Bitwa na nowo rozgorzała, odprężony Kruk, w jednej chwili znów strzał się nad wyraz skupiony, gotów do działania.
Sprawdził stan kuszy, potem wziął głęboki oddech i... oparł kuszę o ramię, szybko wymierzając i wystrzeliwując. Pierwszy bełt wyleciał z kuszy, ubijając oko napotkanego demona... Ten zaryczał z bólu, nie odrywając się jednak od walki..

Teraz, gdy nie miał wiele czasu na przeładowanie, założył kuszę na plecy i wysuwając katanę sprawnym, delikatnym ruchem ręki, ruszył na pojedynek. Z początku, chciał dorwać się do tego, którego przed chwilą ujebał, ale.. no cóż, drogę zagrodził mu jego demoniczny przyjaciel, który - choć mogło mu się zdawać - szczerzył swe demoniczne zębiska na czarną przekąskę. Zamachnął się, zamierzał już uderzyć... Kruk był jednak zwinny, tak jak żądało to od niego jego życie zabójcy. Uskoczył w bok od topora, unikając śmierci przez głupie parę centymetrów. Cóż za ironia, prawda?
Demon znów uniósł swą rękę, Kruk jednak tym razem szybko zareagował. Zamachnął się szybko od dołu, ucinając dzierżącą broń dłoń, która opadła z bronią na ziemie. Nie miał srebrnej klinki, toteż miał z tym trochę problemu, acz, po mocniejszym ciosie, ta się poddała.
- Regeneracja, cholera... - mruknął, gdy spostrzegł, że ręka powoli się odrasta, że już wkrótce znów będzie miał zdrową kończynę. Szybko przeturlał się na bok, unikając uderzenia puklerzem i... znów uderzył w dłoń, tym razem tą, która trzymała jego tarczę. Teraz miał dwie rzeczy do zregenerowania, mógł więc trochę bezpieczniej - acz nadal nie aż nazbyt - postarać się go unicestwić. Kolejny unik.
Teraz, dzięki przewrotowi, znalazł się obok niego, po prawej. Szybko więc stanął na jakimś martwym ciele, odbijając się lekko w górę, kataną wbijając się w czubek głowy. Demon zawył, teraz jak opętany próbował swymi zębiskami ugryźć Mohameda, który, trochę przestraszony takiej reakcji, szybko odskoczył na tył. Demon obrócił się do niego i.. padł na ziemie. Katana z trudnością wbiła się w kark bestii, utykając tam. Ta cholerna bestia była mocniejsza, niźli się wydaje! Wysunął szybko ostrze, po czym cofnął się do tyłu, spoglądając na nią.. Miała przebitą czaszkę, nadal jednak żyła.. Miała rozciętą szyję, żyła... Kończyny się jej regenerowały... Ekhem... Było źle.


17 bełtów

64x Ogrzy Demon (W tym ranny w oko)

Nawaar:
Dhampir po udanym oddaniu strzały ruszył w bój. Biegnąc schował swoją kuszę i cały czas trzymając jednoręczny miecz wybrał sobie za cel jednego z demonów. ÂŻałował teraz, że oddał sztylet krasnoludowi, bo w tej chwili nie mógł wykorzystać swojego pełnego potencjału bojowego cóż mówi się trudno. Wtedy też demon go również zauważył i doszło do pojedynku, ale szkoda że nie w samo południe. Silvaster pierwszy postanowił zaatakować i zamachując się mieczem w jego rękę został zblokowany, przez puklerz wtedy również demon postanowił zaatakować z topora mierząc w głowę bękarta. Silvaster zdążył to zauważyć i podnosząc miecz zablokował silny cios topora. To zwarcie mogłoby tak trwać wiecznie, ale dhampir nawet się nie obejrzał jak wyłapał puklerzem. Cios poleciał z boku tak, że siła uderzenia spowodowała, że bękart zrobił dwa kroki w lewą stronę lekko oszołomiony i obudził się wtedy, kiedy topór przeciwnika uderzył o jego zbroję. Stal zabrzęczała a dhampir omal się nie obalił, a jedynie przykucnął tam pokiwał głową i znów musiał blokować. Ponownie wymierzony cios w jego głowę spełzł na niczym. Silvaster nie był zwykłym elfem dlatego obmyślił plan. Blokował demona jeszcze chwilę i wtedy osunął się na bok. Topór przeciwnika trafił go w nogi nie robiąc mu żadnej krzywy, za to dhmapir zamachnął się mieczem i uderzył przeciwnika w nogę na wysokości piszczela. Srebro pięknie przecięło skórę w raz z kością. Demon tracąc równowagę obalił się na glebę zostawiając topór na nogach Silvastera ten cały czas leżąc na plecach wybił mieczem topór, po czym po chwili wstał i ruszył na przeciwnika w celu go dobicia. Silvaster szedł wolnym krokiem starając dostrzec w demonie słabych punktów. Jednak poza brakiem stopy i topora takowych nie widział, więc dobiegając znów zaatakował ranną nogę przeciwnika. Dhampir uciął ją teraz na wysokości uda. Kawał mięcha dosłownie odpadł, po kontakcie ze srebrem. Ten szybki cios dał  szanse bękartowi na ostatecznie dobicie i znów unikając puklerza przytrzymał go na sekundę stopą, i zadał kolejny cios ucinając mu rękę. To było doprawdy zabawne demon bez połowy nogi i ręki miotał się jak oszalały. To wiadome, że było po wszystkim, kiedy Silvaster zbliżył się dostatecznie i zatopił miecz w czaszce demona. Srebrna klinga dopadła życiodajny organ bestii jakim był mózg. Potwór na chwilę zastygł w bez ruchu, po czym opadł ostatkami sił i skonał. W razie jakiegokolwiek odrodzenia przeciął mu jeszcze szyję. W ten długi acz skomplikowany sposób zabił osobiście demona Silva.

63x Ogrzy Demon (W tym ranny w oko)

   

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej