Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (81/191) > >>

Shandris:
Wyjrzałam w kierunku mojego pierwszego celu. Demon był spory i paskudny, jak większość jego współbraci. Nałożyłam pierwszą strzałę na cięciwę łuku. Przymrużyłam nieco oko próbując wycelować w konkretny punkt. Za swój cel obrałam klatkę piersiową. Bogini, prowadź mą strzałę... Wypuszczona strzała pomknęła prosto w wybranym kierunku. Widziałem jak utknęła w piersi demona i zatrzepotała przy tym lotkami.

28 żelaznych strzał

Mohamed Khaled:
Kruk schylił się, by wyciągnąć z kołczana bełt. Szybko nałożył go na cięciwę i naciągnął, by chwilę potem znów się wychylić i wymierzyć. Wszędzie walały się trupy, demony walczyły z Kunanami, a oddział ostrzeliwał tych pierwszych. Musiał uważać, bo jeszcze trafi sprzymierzeńca...
Skupił się najmocniej jak potrafił, potem uwzględnił odległość, oraz wiatr, wypuszczając kolejny pocisk. Ten chwilę mknął bez oporu, potem zboczył lekko na bok i spadł w dół, trafiając w demona, którego raz już postrzelił. Zmarło mu się dość szybko, bełt ponów trafił w bok, zaraz koło poprzedniego.
Martwe cielsko spadło na ziemie, a Mohamed schował się i począł ładować kolejny bełt...

43x Ogrzy Demon

23 bełty zostało

Nawaar:
Dhampir spojrzał na paskudy, ale takich paskud z otchłani jeszcze nie widział. Brzydal zombi już byłby ładniejszy taki bardziej ludzki był.
- Brzydale.
Powiedział, kiedy spojrzał na maszerujące potwory wtedy też wziął głęboki oddech i zaraz wypuścił powietrze. Uspokój się i zacznij działać. Pomyślał wziął jeszcze jeden głęboki oddech i wypuszczając powietrze, wypuścił również emocje, które gdzieś tam zaczęły się pojawiać. Teraz spokojny i wyluzowany wybrał sobie cel, którym był ogrzy demon. Ta kupa mięśni właśnie się przemieszczała, co przy celowaniu Silvaster musiał na bieżąco korygować pozycję oddania strzału, ale bujając się w rytm jego chodu i przemieszczania się głowy dobrał odpowiedni moment i gdy stwór miał zamiar postawić swoją prawą nogę dhampir rzekł.
- Teraz.
I zwolnił mechanizm trzymający srebrny bełt. Pocisk poleciał w tym właśnie czasie, kiedy demon już postawił nogę i przekręcił łeb. Srebrny bełt idealnie wbił się pod róg bestii trafiając bezpośrednio w głowę. Wielgachna kupa mięcha wyłożyła się do tyłu, po otrzymaniu prezentu. To go mogło zabić, ale czy na pewno o tym przekona się za chwilę gdy potwór ewentualnie by stanął na równie nogi.
Silvaster teraz znów dobył bełta i zaczął ładować kuszę.

28 bełtów zostaje.

42x Ogrzy demon

Xvier aep Deler:
Cały oddział strzelców razem z Xvierem na tyłach dotarł na pozycje. Wszyscy chwycili na swoje bronie, a na rozkaz Melkiora zaczęli strzelać. Generalnie ciekawy widok, ale ile można tak się przyglądać. Oni strzelajo, a ja co? Krasnoluda zaczynało to irytować, ale jeszcze narazie nie pchał sie do przodu narazie tu był bezpieczny. Jeszcze przyjdzie jego czas.

Patty:
Dostrzegłam atakujące kunan ogrze demony i wzniosłam się w powietrze, mocno bijąc skrzydłami. Zacisnęłam mocniej dłoń na trzonku kiścienia i zaczęłam przelewać łaskę Zartata do broni, nasycając ją mistyczną mocą. Po chwili srebrna, kolczasta kula zaczęła się jarzyć delikatnym światłem, znak, że była gotowa do rzutu, ustawiłam się lepiej w powietrzu i cisnęłam potężnie kiścieniem, prosto w jednego z ogrzych demonów. Ta broń średnio nadawała się do rzutu, jednak łaska Zartata nadawała jej niezbędnych do lotu cech, wkrótce kula wyrżnęła w demona, przesycona energią roztrzaskała przeciwnika jak dojrzały arbuz, odłamki kości i ciała posiało po okolicy, kiścień wrócił do mnie, a ja nie traciłam czasu. Poleciałam do przodu, ponownie nasycając broń cząstką dostępnej mi boskiej mocy, kiścień ponownie zajarzył się światłem i wtedy jeszcze raz nim cisnęłam, mierząc w kolejnego demona. Oręż zawył w powietrzu, a ja dobyłam załadowanych żelazem pistoletów i odciągnęłam kurki, przelatując nad dwoma demonami wypaliłam prosto w ich łby, trafiając mniej więcej w szczyt ich czaszek i zabijając wrogów na miejscu, bezwładne ciała zwaliły się na ziemię, uwalniając kunańskich wojowników z opresji. Kiścień wrócił do mnie, na krótką chwilę wylądowałam, znów pobierając moc pochodzącą od mego boga, tym razem przelewając ją do nóg. Gdy tylko mięśnie pomieściły potrzebną mi do skoku energię wybiłam się w powietrze, jednocześnie wznosząc kiścień do uderzenia. Wybiłam się na imponujące trzy metry i spadłam niczym walkiria na jednego z ogrzych demonów, specjalnie wybierając akurat nacierającą, osamotnioną dwójkę, nie chciałam zranić kunan. Dzięki boskiej mocy kiścień dosłownie zmiażdżył przeciwnika, przechodząca jak przez masło kula zatrzymała się dopiero na ziemi, wzbudzając falę uderzeniową, która powaliła jego towarzysza.
Ponownie wybiłam się w powietrze, unikając atakującego mnie wroga i przesłałam zwyczajną już energię magiczną do dłoni.
- Izeshar upishosh! - wymówiłam inkantację i uwolniłam energię, posyłając na atakującego wściekle demona słup mocy, który spopielił ciało demona i jednocześnie uchronił jednego z kunan - Izeshar upishosh! - wypowiedziałam kolejną inkantację i kolejny demon spłonął, dostając się w obręb zaklęcia. Po chwili wracałam już w stronę twierdzy, zabite demony pomogły powrócić kunanom do swojej bazy.

//ÂŁaski bojowe: święty rzut, pokuta z niebios, zaklęcie to błysk z niebios.

42 - 2 = 40

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej