Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Thoran:
Szczerze powiedziawszy to powątpiewałem w skuteczność naszego ostrzału względem hordy demonów buszujących nieopodal, ale cóż nie ma co wyrażać w tłumie na głos takich myśli bo może spowodować to obniżeniem morale przez naszych współtowarzyszy. Dlatego też w milczeniu udałem się na wyznaczone przez dowództwo miejsce i oczekiwałem na oddanie pierwszej salwy. Akurat może okazać się, że jednak nasza pomoc na coś się przyda. Bo tam raczej będą dużo większe bydlaki niż te z którymi walczyliśmy przed kilkoma chwilami.
Melkior Tacticus:
- Ci z przed twierdzy się wycofują, czyli dostali wiadomość. - powiedział patrząc na przedpole i usadawiając się za workiem z piaskiem o który oparł "Matyldę". - Strzelać bez rozkazu!
44x Ogrzy demon
//Są 50m od budynku, walczą z Kunanami. Proszę, piszcie dokładnie w które miejsce trafiacie
Mohamed Khaled:
Gdyby Kruk znał myśli Thorana, może i by mu zawtórował, ale.. nie znał. To prawda, ostrzał z kusz, tudzież łuków mógł niewiele zdziałać przeciw hordzie, ale liczyło się to, by dopiec im najlepiej jak potrafią, prawda?
Szybkie przeładowania, wymierzania i strzały odbywać musiały się co chwilę, by nie zboczyć. No i oczywiście ryzyko, że w ten sposób zwrócą na siebie uwagę behemotów, które na pewno gdzieś grasują. A wtedy.. no cóż, nie miło by było.
Rozkaz został wydany, Kruk czym prędzej wychylił się i, opierając kuszę na ramieniu, począł szukać najbliższego celu. Strzelać bez rozkazu, tak brzmiał rozkaz. Wymierzył w pierwszego demona, który był w zasięgu jego kuszy, przymrużył lewe oko i wziął głęboki oddech, wstrzymując go na czas jakiś. Adrenalina napłynęła mu do głowy, obraz wyostrzył się najbardziej jak potrafił.
Puf! Bełt został zwolniony, wraz z nim emocje, które z ogromnym przyśpieszeniem pocisku poleciały w kark demona. Grot wbił się pod brodą, krew trysnęła, choć ten nadal stał i walczył z Kunanami.
24 bełty zostało
Hagmar:
- Nie ma emocji jest spokój. Co nie Drago? - spytał podchodząc do Draga w oczekiwaniu na Funerisa i ruch Gordiana, w ręku trzymał ostatnie dwa papierosy z ostatniej paczki którą zabrał Kherowi - Należały do Sada, zapalisz?
Dragosani:
- Czasem trudno jest zachować spokój - odparł wampir. - Ale akurat ty chyba o tym doskonale wiesz, nawet lepiej ode mnie. - Aragorn wszak nie słynął ze spojonej natury. Gdy dracon zaproponował mu papierosy, pokręcił głową.
- E tam. Musiałbym chyba pod maskę sobie go wcisnąć - odmówił żartobliwie. Znaczy odmówił naprawdę, ale z żartobliwym powodem. Zerknął na Aragorna, zastanawiając się, czy i on ma dochować tajemnicy. Oczywiście sam nie zamierzał jej łamać, więc nie oczekiwał po Tacticusie, że ten coś tam zdradzi. Tak tylko sobie rozmyślał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej