Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test kruka #18
Armin:
Armin bardzo zaintrygowało to co powiedziała dziewczyna. Chciała odkryć swoje drugie oblicze, którego jeszcze dobrze nie poznała. Być może ono przyniesie jej zyski, poczucie tego, że żyje? Chciała podążyć tą ścieżką, a miał jej w tym pomóc ten maleńki klucz. Wyciągnęła więc rękę w stronę dziewczyny.
-Jestem gotowa, aby kroczyć tą drogą.
Anette Du'Monteau:
-Znakomicie. Pójdziesz prosto tą uliczką za mną. Później skręcisz w prawo przy drugim skrzyżowaniu. Będzie tam ślepy zaułek, jednak znajdziesz zejście do kanałów. Zazwyczaj jest zamknięte, lecz ty masz to. - wskazała na klucz. -Dalej już raczej będziesz wiedziała co robić.
Armin:
Armin ucieszyła się w duchu, wszystko tutaj było dla niej nowe, ale właśnie otrzymała szanse, by móc ułożyć sobie życie w tym świecie, tak inne, od tego którym żyła w Isgharze. Zamknęła kluczyk w dłoni, a potem zaczęła iść według wskazówek kobiety. Mimo, że przed chwilą wykonała takie zadanie poczuła, że jest jeszcze czas się wycofać. Postanowiła jednak zostać członkinią kruczego bractwa. Rozmyślanie zajęło jej drogę, więc nawet nie zauważyła kiedy znalazła się w ślepym zaułku. Zauważyła wejście do kanałów, otworzyła je podarowanym kluczykiem i zeszła w dół. Co za okropne miejsce... pomyślała. Kroczyła jednak dalej ciemnymi kanałami, rozglądając się.
Anette Du'Monteau:
Chwilę minęło nim ujrzałaś w kanałach oświetlony tunel. Prowadził do jakiegoś pomieszczenia co wydawało się nieco nienaturalne w takim miejscu. Mimo pewnych obaw ruszyłaś dalej. W pewnym momencie pod wpływem światła pochodni zauważyłaś zbliżającą się do ciebie postać. Była dość niskiego wzrostu. Gdy stanął przed tobą, dostrzegłaś iż był to goblin. Miał skórzaną kurtę, dziwną czapkę na głowie, a na ramieniu trzymał młot, który wydawał się nieco za duży jak na rozmiary właściciela.
-Ej panienko! Tak tu ciemno, że prawie cię nie zauważyłem! Co dzień proszę o więcej pochodni... - Goblin wydawał się jak najbardziej poważny mówiąc to. Potraktował byś go tak, gdyby nie szaleńczy chichot po chwili. -ÂŻartowałem oczywiście. Zwą mnie Bombowym Rizzikiem. Mam taki wybuchowy humor. - zaśmiał się ponownie, a potem coś wstrząsnęło nieznacznie ziemią. -W każdym razie jesteś tu, a więc witam cię w naszych szeregach. Nie mam za wiele czasu, więc jakbyś miała jakieś pytania to wal śmiało.
Armin:
Armin zachichotała i nawet się ucieszyła na widok tego wesołego goblina.
-Całkiem miłe przywitanie - powiedziała.
-Cieszę się, że tu dotarłam. Czy teraz mam się gdzieś udać, czy to koniec mojej misji?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej