Tereny Valfden > Dział Wypraw
Test kruka #17
Malavon:
Czyli to jest Rethir. Czymkolwiek on jest. W każdym razie nie wygląda na przyjaznego. Jeśli inni chcieli rozmawiać z tym czymś to nie byłem zdziwiony że polegli. Istota ewidentnie nie należała do przyjemnych dla oka i zapewne ciała. Mogłem więc postąpić dwojako. Przyprzeć do muru - o ile to w ogóle możliwe - i wyciągnąć z niego informację albo spróbować przechwycić jego torbę. Myślałem chwilę, który plan okazał by się lepszy.
Anette Du'Monteau:
Czasu na namysł nie miałeś za wiele bowiem zauważyłeś, że Rethir zaczyna węszyć coś w powietrzu. Chrząknął niezadowolony i przeszedł kawałek polany na której się znajdował. Wokół niego był pierścień drzew i krzaków. Byłeś właśnie za nim, więc póki co nie mógł cię dostrzec. Jednak wyczucie zapachu to co innego.
Malavon:
Tak! To będzie odpowiednie. Już wiedziałem jak podejść Rethira. Powoli odsunąłem się od krzaków i sięgnąłem dłonią po grudkę ziemi. Spojrzałem na nią i powoli zacząłem uwalniać swoją energię. Skierowałem jej przepływ właśnie na ową grudkę. Następnie siła woli, pamięcią i mocą zacząłem kształtować humanoidalny kształt. Wraz z upływem czasu pojawiał się potężny korpus, długie i ciężkie ramiona, krótkie ale szerokie stopy i nogi, no i w końcu szeroka i dziwnie spłaszczona twarz. Kiedy dzieło było gotowe, spojrzałem na golema i uśmiechnąłem się. Przywołaniec poruszył swoimi sękatymi palcami.
-Idź. Walcz. - poleciłem mu w prostych słowach. Wsparty tymi słowami oraz moją wolą ruszył.
Anette Du'Monteau:
Golem nie był zbyt subtelny w ataku. Jego spora postać przedarła się przez cześć leśnego kręgu otaczającego polanę. Gdy tylko zobaczył Rethira, rzucił się na niego z swoimi łapskami. Rethir nieco zaskoczony uniknął pierwszego ataku. Widać było że jest szybki. Sam również wyprowadził cios zahaczając pazurami o gliniane cielsko i tworząc na nim bruzdy.
Malavon:
Obrażenia golema nie wydawały się tak straszne. Poleciłem mu dalej atakować Rethira i nie przestawać w swoich wysiłkach. Zebrałem swoją dostępną energię przyglądając się walce. Nigdy nie wiadomo czy stwór nagle nie zwróci uwagę na moją obecność.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej