Tereny Valfden > Dział Wypraw
Lej w mordę i do mordy
TheMo:
- Sprać po mordzie paru kolesi. Idziemy.
Wyszliście z karczmy i szliście przez miasto. Po krótkim czasie zaszliście do dzielnicy portowej, gdzie szlajały się same łachudry i obszczymury. Można powiedzieć, że to ta ciemna strona miasta. Skręciliście w boczną uliczkę. Niziołek zapukał do drzwi. Uchyliły się odrobinę. Potem szybko zamknęły i usłyszałeś brzęczenie łańcucha. Potem otworzyły się na oścież i weszliście do środka. Potem Cyppir zaprowadził cię na dół do piwnicy, z której było słychać krzyki. Gdy weszliście ujrzeliście niewielki, prowizoryczny ring. W zasadzie to były deski ustawione na cegłach ułożone w coś, co miało przypominać okrąg. W środku na pięści walczył człowiek i jaszczuroczłek. Wokół areny ustawiło się kilkunastu osobników. Jedni w samych spodenkach i bandażach czekający na swoją kolej i inni w mniej lub bardziej szykownych strojach szukający zarobku.
- Jak ci się podoba? Przygotuj się, idę ci załatwić pierwszą walkę.
Ukah:
Niziołek jak powiedział poszedł załatwić walkę. W ty czasie Ukah się ͵͵rozgrzewał" choć tak naprawdę machał rękami we wszystkie strony. Jego rozgrzewka była tak ekfilibrystyczna że kilku czekających w kolejce gości go wyśmiało. Ukah chciał iść i nauczyć ich dobrych manier ale wtedy pomyślał - Poczekaj na walkę i wtedy się zemścisz .
TheMo:
Podczas rozgrzewki usłyszałeś głośny okrzyk. Gdy odwróciłeś głowę w stronę ringu ujrzałeś człowieka, który leżał nieprzytomny na ziemi i sędziego, który unosił ramię jaszczuroczłeka do góry. Po chwili Cyppir wrócił.
- Rozgrzany? Pierwsza walka z tym jaszczurem. Zasady są takie: Jako broń używamy tylko swojego ciała. Miecz wezmę na przechowanie. Walka trwa dopóki któryś z was nie straci przytomności, nie zrobi sobie takiej krzywdy, że nie jest w stanie walczyć czy nie wyleci za ring. No, lecisz.
Mówiąc to wyciągnął ci miecz i popchnął w stronę ringu ku ucieszy widowni. Minąłeś się z pokonanym, którego wynosili.W końcu zająłeś miejsce naprzeciw jaszczuroczłeka. Jeden z zebranych w międzyczasie zbierał pieniądze na zakłady.
- Kolejny do zmiażdżenia?
//Popisz się :)
Ukah:
Ukah wszedł do ringu i jego oczom ukazał się odrażający jaszczuroczłek. Jego twarz była skompana we krwi. Ukah podejrzewał że to krew jednego z tych pokonanych bo raczej nikt nie pobiłby tak dotkliwie takiego osobnika. Człowiek spojrzał na podłoże areny. Drewniane deski przybrały kolor krwi i to tylko dlatego że nikt tego ringu nie sprzątał. Stanął twarzą w twarz z jaszczurem choć to zbyt dużo powiedziane gdyż zielonoskóry miał może że dwa metry a biedny Ukah metr osiemdziesiąt pięć. W każdym razie spojrzeli sobie w oczy. Człowiek widział w oczach jaszczura żądzę zniszczenia. A co mógł zobaczyć zielonoskóry w oczach bohatera? Ciężko stwierdzić co mógł zobaczyć albowiem spojrzenie Ukaha było dość nieobecne a poprawione jeszcze tą opaską na oku sprawiało wrażenie że nie mierzy się z człowiekiem a z żywym demonem. Jasczur trochę się przeraził ale był pewny jednego trzeba to coś ubić. Walka została rozpoczętą przez głośny dźwięk gongu. Ukah miał strategię na zielonoskórego zmęczyć go a następnie wykończyć go swym potężnym prawym sierpem. Jak można było się spodziewać pierwszy zaatakował jaszczur. Zbliżył się na odległość 2metrów i próbował uderzyć w twarz Ukaha. Przyszły bękart spodziewał się takiego ruchu i jednym szybkim ruchem odsunął się od ciosu jaszczura. Zielony (tak nazywał jaszczura w myślach Ukah) wyczuł zamiar wojownika toteż zdążył podstawić mu nogę. Ku uciesze rozbawionych gapiów Ukah upadł na deski. Cyppir naprawdę się wkurzył. Jego spojrzenie jakby mówiło co tu robisz debilu. Zielony postanowił to skończyć. Rzucił się na leżącego na ziemi Ukaha i zaczął go uderzać w twarz raz z jednej raz z drugiej. Ku zaskoczeniu jaszczura Ukah wyglądał tak jak przedtem gdy spojrzeli sobie w oczy. Zielony podniósł Ukaha ustawił go tuż przy słupku, zrobił rozbieg i gdy zbliżył się na odległość około trzech metrów Ukah kopnął go prosto w szczękę. Jaszczur odskoczył jak rażony piorunem od człowieka. Ukah zwietrzył szansę. Wyczuwał idealnie że przeciwnik zaczął się bać. Wiedział o tym gdyż za czasów Białych Kruków tak właśnie wykorzystał strach strażnika i obrabował dom. Ukah zbliżył się na odległość półtora metra i zaczął uderzać z całych sił w twarz zielonego. Wśród gapiów tylko Cyppir się cieszył i wyśmiewał jakiegoś gościa który pewnie postawił na jaszczura. Ukah zaczął tracić siły i wtedy wpadł na pomysł. Zamiast uderzyć popchnął jaszczura który padł na deski. Wojownik wyobraził sobie że ten jaszczur to bandyta który zabrał mu jego medalion i to właściwie był już koniec walki. Opętany żądzą zemsty rzucił się na jaszczura i dość silną i szybką serią ciosów zaczął okładać gada. Jeden z nich był tak silny że jaszczur stracił przytomność lecz mimo tego Ukah kontynuował swój atak. Dopiero po dwóch minutach zobaczył co uczynił. Teraz gada była tak zmasakrowana że najpewniej jego własna matka by go nie poznała. Ukah wstał odszedł od jaszczura i spojrzał na swe dłonie były całe w krwi. Spojrzał na gapiów początkowo patrzyli z zaskoczeniem na Ukaha a następnie wszyscy zaczęli się radować bo doszło do nich że t arena ma nowego mistrza. Cyppir skakał ze szczęścia. Ukah zszedł z areny i wszedł w tłum w celu dojścia do Cyppira. Udało mu się.
//Panie pan mnie chyba nie docenił z tą walką :D
TheMo:
Podczas walki towarzyszyły wam okrzyki widowni. Jedni kibicowali jaszczurowi, inni tobie. W końcu walka zakończyła się nokautem twego przeciwnika. Jedni się cieszyli, jednak większość nie. Najwyżej skakał Cyppir.
- Gratulacje chłopie! Pierwsza walka za nami! Pokonałeś jednego z lepszych zawodników. Dasz radę stoczyć jeszcze jedną walkę?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej