Tereny Valfden > Dział Wypraw
Lej w mordę i do mordy
Ukah:
Minął jeden dzień podróży. W czasie tego dnia Ukah był zamęczany pytaniami swego towarzysza. Aby nie stracić całkowicie głowy obserwował mijane wsie i dziką faunę i florę. W jednej wiosce uciekał bandyta, Ukah zeskoczył z woza i powstrzymał zbrodniarza przed ucieczką i gdy napawał się triumfem nie zauważył jak staruszek odjechał bez niego. Ukah ruszył w pościg za wozem i gdy zbliżył się na odległość dwóch metrów od wozu usłyszał jak dziadek kończy opowiadać jedną ze swoich historii. Upiekło mi się. Pomyślał Ukah i wskoczył na wóz. Chwilę później staruch zrobił postój. Poszedł gdzieś w las. Ukah bawił się swym mieczem na wozie. Zauważył że staruszek długo nie wraca toteż poszedł go szukać. Po godzinnej wędrówce odnalazł starucha. Ciągną zupełnie inny wóz w odwrotnym kierunku od Atusel. Z niego pożytku już nie będzie pomyślał Ukah i wyruszył w odwrotnym kierunku już staruszek. Nastała noc dzielny wojownik był niesamowicie zmęczony swą pieszą wędrówką. Nagle w oddali dostrzegł światło natychmiast ruszył do zródła tego blasku. ÂŹródłem tego blasku była karczma. Ukah wstąpił do karczmy, zajął pokój, i poszedł spać. To był naprawdę ciężki dzień.
TheMo:
Wioska była biedna, więc w nagrodę dostałeś jedynie uścisk dłoni sołtysa. Podwózkę zgubiłeś na własne życzenie i musiałeś kuśtykać do Atusel na piechotę. Gdy już dotarłeś wślizgnąłeś się do karczmy i twardo usnąłeś.
Kiedy już się obudziłeś zmęczony ciężką podróżą zszedłeś na dół. Tam spotkałeś karczmarza, który od razu cię zaczepił.
- Dobrze się spało? To teraz 30 grzywien za nocleg.
Stał naprzeciwko ciebie trzymając wyciągniętą dłoń.
Ukah:
O witam pana gospodarza. Proszę tu są... mówiąc to Ukah zwiał przez otwarte okno.
TheMo:
Karczmarz za długo pracował, by dać się nabrać na takie coś. Gdy tylko się odwróciłeś grzmotnął się w łeb solidną, metalową chochlą. Zastanawiał się przy tym, jak chciałeś zwiać przez okno, skoro jest Hemis (tutejsza zima) i nikt nie otwiera okna, bo pizga mrozem. Pod wpływem uderzenia wywróciłeś się na ziemię. Karczmarz stanął nad tobą trochę poirytowany.
- Płacimy, czy wołamy straż? 30 grzywien.
Wydarzenie to zwróciło uwagę zgromadzonych podróżnych, którzy już wstali i zeszli na śniadanie.
Ukah:
Załóżmy że nie mam pieniędzy i co teraz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej