Tereny Valfden > Dział Wypraw
Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #4 [Lucas Paladin]
Lucas Paladin:
Lucas zorientował się, że biegnie, że ktoś go goni i że krwawi. A to nie wróżyło dobrze. Biegnął dalej, w sumie nie wiedział dokąd, ani dlaczego. Po prostu biegnął. Czasem tylko starał się oglądać za siebie, aby się upewnić, że jego prześladowcy są daleko. Przerażenie paladyna sięgało zenitu, ale nie poddawał się, musiał dotrzeć na miejsce, tylko to aktualnie gościło w jego głowie.
Funeris Venatio:
Paladyn był na środku polany, gdy dopadły go dwa psy. Wielkie i zaślinione niczym dzikie leśne wilki, które polują na swoją ofiarę. Jeden zaatakował od tyłu, rzucając się z kłami na Lucasa, drugi zaś biegł z prawej i właśnie chciał wgryźć się w łydkę człowieka. Ludzi jeszcze nie było widać.
//Przypominam, posiadasz tylko mosiężny miecz, za pancerz służy Ci bawełniana koszula, bawełniane spodnie i buty ze skóry kreshara. Lewa ręka boli, ale możesz nią w miarę normalnie ruszać, do tego masz głęboką ranę na lewej noce i prawym boku. Sączy się z nich krew. Otrzymujesz karę "Rany krytyczne". Za przeciwników masz:
2x Wilk
Lucas Paladin:
Lucas był osaczony i musiał działać wyjątkowo szybko. Ponieważ nie posiadał pancerza, musiał unikać ciosów niebezpiecznych bestii. Słyszał psa za swoimi plecami, ale tam nie mógł się przemieścić, ponieważ nie widział tego miejsca. Musiał korzystać z lokacji, które znajdowały się w zasięgu jego wzroku. Ból w boku doskwierał i chodzenie na lewej nodze również było utrudnione. Same problemy. Niemniej nie zamierzał jednak rezygnować, spojrzał w prawo, na psa, który zbliżał się do jego łydki i tam przemieścił się za jego plecy. Wykorzystując zamieszanie skoncentrował energię magiczną w lewej dłoni i tam umieszczając pocisk, wypowiedział słowa inkantacji:
- Izeshar! - i telekinetyczny pocisk wymierzył w stronę tego atakującego wcześniej z jego prawej strony (w końcu za jego plecy się rycerz przemieścił), następnie wypowiadając słowa modlitwy do Zartata i słowa inkantacji zaklęcia łaski siły: - Grashiz! - wzmocnił swoją prawą dłoń i natychmiast starał się znaleźć przy pierwszym z psów. Niestety walka była w tej chwili mocno utrudniona, krew sączyła się mocno z lewego boku Lucasa, nie mógł się jednak wycofać, miał być cholernym świętym mścicielem! Będąc w miejscu, z którego już spokojnie był w stanie trafić ciosem atakującego psa, zrobił delikatny unik w bok na prawej nodze wymierzając sztych celując w pysk bestii, która oczywiście uniknęła uderzenia. Paladyn zaatakował ponownie, tym razem markując cios z boku, co wyprowadziło psa z równowagi, a cios wymierzony od dołu solidnie zranił potwora. Teraz Lucas czekał tylko na okazję do wykończenia potwora.
//Rozumiem, że mogę używać zaklęć i innych umiejętności?
Funeris Venatio:
Psy padły, a pościg zaczął doganiać paladyna. Czwórka... rycerzy Bractwa goniła go z niezwykłą zaciętością. Byli 70 metrów od niego.
//Zapomniałem napisać, że to nie jest Twoje ciało. Jesteś kimś innym. Kim? To się miało okazać dopiero podczas tego jak byś miał wybrnąć z sytuacji, opowiadając się po jednej ze stron. Niestety mój opis był nieco mylący i sam tego nie doprecyzowałem, więc muszę nieco zmienić ścieżkę podejścia.
Lucas Paladin:
Lucas nadal biegnął do miejsca, do którego zdążał od początku gonitwy. Gonili go rycerze Bractwa? Nie wiedział o co tu chodzi, jednak postanowił kontyunować bieg. Krwawiąca noga dawała o sobie znać.
//Jestem nadal w swoim ciele, czy w końcu w ciele kogoś innego?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej